Dzień czterysta szesnasty 13.11.2019r
Dziś spokojniejszy dzień. Byliśmy na obiedzie w Palanda. Wizyty w różnych miejscach w okolicy Valladolid weszły już jakoś do rytuałów naszego dnia codziennego. Do Palanda jest około 30 minut jazdy. Droga jak w calym rejonie mocno górzysta z mnóstwem zakrętów.
Podczas poprzedniej wizyty moja żona w rozmowie z kucharką na plebanii zażartowała o krewetkach, no i dziś właśnie krewetki są daniem głównym w menu 😉
Jak zwykle fajnie spędziliśmy czas na miłych rozmowach zarówno z Wojtkiem jak i dziewczynami z wolontariatu. Szkoda było wracać, jednak w Valladolid wciąż mamy dużo pracy z filmami i tekstem do kolejnej książki, która pomału powstaje…
—————————–




