Dzień czterysta siedemnasty 14.11.2019r
Dziś dzień przygotowywania przepysznej wołowej pieczeni, którą kupiliśmy kilka dni temu podczas powrotu z Guazimi przez Loja, gdzie jest duży supermarket. Zawsze mam dylemat jak przygotować pieczeń, zwłaszcza z wołowiny w Ameryce Południowej. W Argentynie mieliśmy już jakieś doświadczenie, w Boliwii też, ale tu robiłem ją pierwszy raz.
Całe te kuchenne czynności oczywiście robimy w przerwie na siedzenie przy komputerze. Przecież praca sama się nie zrobi :). Podsumowując pieczenie mięsa wychodziło najlepiej w Argentynie. Pewnie to zasługa samego mięsa, no i sporo tego, że przyrządzane było na ogniu ogniska. Jednak zjadamy obiad z Łukaszem ze smakiem.
Wieczorem jeszcze po kilka naleśników z twarożkiem na słodko i mały seans filmowy kolejnego odcinka serialu przed spaniem…
————————-




