nowe011

Ekwador – Dzień 468

Dzień czterysta sześćdziesiąty ósmy – 04.01.2020

Sobotnie ranki są leniwe, ale nie w Guayzimi. Tradycyjnie kawa i Tymon piecze świeży bochen chleba, którego nie uświadczysz gdzie indziej, bo chleb w Ekwadorze, a w zasadzie bułki, to naprawdę trudno nazwać chlebem. Robimy na obiad spaghetti, a na kolację nareszcie domowa pizza. W południe jeszcze Augustyn wyciąga prawie wszystkich na basem. Odpocząć w saunie tureckiej gdzie pachnie gałęziami eukaliptusa – bezcenne, a potem basen z pięknym widokiem na ekwadorskie góry w Amazonii. Koszt 4 USD od osoby. Bo weekend. Poza weekendem jedyne 2 USD, ale sauna nieczynna…

nowe006

——————————-