Kolumbia – Dzień 541

Dzień pięćset czterdziesty pierwszy – 17. 03.2020

Droga z Palomino do Riohacha to około 90 km prawie prostych odcinków. Przebiega przez otwarte tereny z plantacjami bananowców, kakao itp. Po lewej stronie w niedalekiej odległości, ale poza zasięgiem wzroku jest karaibskie wybrzeże. Po prawej zaś rozciąga się Park Sierra Nevada de Santa Marta. Ogromne góry sięgające tu sporo ponad 5000 m n.p.m mają wpływ na trochę chłodniejszy klimat. Przynajmniej w nocy.

nowe020

Około 10 ruszyliśmy załatwiać sprawy urzędowe właśnie w miejscowości Riohacha, bo tam jest również urząd celny. Za radą Carlosa wybraliśmy to miejsce licząc na mniejszą ilość ludzi. Po drodze, już w miejscowości robimy małe zakupy suchego prowiantu, na wszelki wypadek, aby mieć więcej makaronu…

Riohacha

Objeżdżamy trochę miejscowość. Bardzo fajna, taka trochę inna niż pozostałe wewnątrz kraju. Widać więcej czarnoskórej ludności. Są też widoczni turyści, chociaż nie jakoś specjalnie dużo. Podjeżdżamy pod urząd zaraz po 14, bo do tej godziny trwała przerwa obiadowa. Na ulicy było pełno samochodów i nie udało nam się blisko zaparkować. Czekam zatem, pilnując auta, a Wiesława idzie dopytać się co i jak. Okazuje się że należy złożyć wniosek i poczekać do jutra… Jest szansa że ogarniemy ta sprawę.

nowe022

Decydujemy się wrócić jakieś 25 km na kemping w miejcowości Camarones,  którą mijaliśmy i tam poczekać na decyzję urzędu do jutra. Miejsce wydaje się być suche jak pieprz. To znaczy takie sprawia wrażenie. Znajdują sie tu ogromne połacie całkiem płaskiej przestrzeni wypełnionej solą. Na tych czasem pokrytych płytka warstwą słonej wody terenach mieszka sporo flamingów. Ustawiamy się na pustym kampingu sami. Podłączamy do prądu i robimy szybka kolację. Wieje tu dosyć intensywnie, ale to przez prawie całkiem płaski i bez drzew teren. Dodatkowo położony jakieś 60 m od morza.

nowe021

——————————