Kolumbia – Dzień 540

Dzień pięćset czterdziesty – 16. 03.2020

Dzisiejsze śniadanie przenosi nas jakby w inny wymiar, a właściwie w inny świat podróżniczy. Mamy okazję popijać kawkę siedząc nad brzegiem karaibskiej plaż. Niby nic nowego ale jednak w nowych warunkach i na zaproszenie gospodarzy, kawa i śniadanie smakuje inaczej.

Finalnie zostajemy na kolejny cały dzień w gościnie. Długo dyskutujemy o obecnej sytuacji i związanych z nią ograniczeniach w podróżowaniu, czy normalnym przemieszczaniu się ludności. Potem tematy robią się bardziej przyjazne i osobiste. Dobrze jest poznać czasem nowe osoby w podróży i podzielić się nowymi spostrzeżeniami i opiniami.

nowe016

Wyjeżdżamy tylko po południu na chwile do wioski i kupujemy kilka owoców. Nic nie wskazuje na jakiekolwiek ograniczenia związane z wirusem. Ludzie funkcjonują podobnie jak przed kilkoma dniami. Wracamy do Barbary i Carlosa na wieczorne pogawędki…

A i jeszcze jedno. Kupiliśmy w Palomino pół kurczaka z rożna i chyba to on spowodował silne zatrucie w moim żołądku… nie obyło się bez wizyty, wiecie gdzie… Na szczęście jakoś przeszło…

———————————