dav

Kolumbia – Dzień 542

Dzień pięćset czterdziesty drugi – 18. 03.2020

Po wczorajszym wietrznym popołudniu i wieczorze, poranek jest w miarę spokojny i nawet rześki. Ale tylko do momentu kiedy słońce podniesie się nieco wyżej nad linię krzaków zasłaniających nas od pobliskiego solniska po którym przechadzają się flamingi. Na brzegu zaś krząta się kilkunastu ludzi koło łodzi rybackich, zapewne oceniają ostatni połów.

Po spokojnym śniadaniu oczekujemy na informację na telefon od urzędu celnego, że możemy przyjechać odebrać pozwolenie. Niestety telefon milczy. Przynajmniej w tej sprawie, ale za to obdzwaniamy znajomych którzy są w podróży w ościennych krajach i wypytujemy o nastroje i dalsze plany… Większość tak jak my ma mieszane uczucia i wyczekuje na rozwój wypadków z wirusem. Nam agent przysłał informacje, że niby mamy się nie martwić, bo podobno zawieszono terminy kończących się pozwoleń na pobyty turystów. Ale kogo to dotyczy nie wiemy.

Około 13 wjeżdżamy ponownie do Riohacha. Ja zostaję pilnować auta, a żona idzie dowiedzieć się o ewentualnych postępach. Ponownie kseruje paszport, a następnie do urzędu wchodzę ja jako właściciel auta w papierach. Po kilkunastu minutach oczekiwania dostaję dokument o ponownym przedłużeniu pozwolenia na naszego Defendera. I na dodatek pozytywna niespodzianka, dali nam kolejne 3 miesiące :). Będziemy mieli spokój dłużej niż myśleliśmy!

nowe019

Na wyjeździe z miasta wstępujemy ponownie na zakupy, tym razem do sieci Exito. Coś ostatnio też nam udzieliło się robienie zapasów. Ale lepiej być przezornym. Kupujemy zatem sporo mleka, makaronu, jakieś puszki i ciastka. Razem z wczorajszymi zakupami powinno wystarczyć na kolejne kilkanaście dni…

nowe017

W drodze powrotnej do Palomino, zatrzymujemy się na chwilę na późny obiad. A następnie wracamy do Basi i Carlosa. Obgadujemy aktualną sytuację w Kolumbii i trochę zmęczeni idziemy spać. Jutro będziemy myśleć co dalej….

nowe005

———————————-