aaaaa003

Kolumbia – Dzień 553

Dzień pięćset pięćdziesiąty trzeci – 29.03.2020

Rano razem w Willsonem, tutejszym panem od wszystkiego idziemy łowić ryby. Próbujemy próbujemy, ale na nic się to zdaje. Nie będzie dziś ryby na obiad. Trudno. Willson łowi na samą żyłkę, owiniętą na sporą szpulę,  na końcu żyłki jakby taki wabik, przypominający rybę, a powyżej dwa, w odstępach od siebie około 30 cm, haczyki z przynęta z mięsa.

aaaaa002

Na obiad zatem musi być żurek, nie ma innego wyjścia. Trzeba sięgnięć do zapasów, wyciągnąć torebkę, dogotować ziemniaki i już.

dav

Krzysiek mówi, że ciągle piszemy tylko o jedzeniu, a tak nie może być. A czemu, pytam? Przecież jedzenie to ważna sprawa..

aaaaa018

Dziś nie jest dobry dzień. Zmęczenie materiału straszliwe. Już takie siedzenie w zamknięciu i taka niepewność co dalej jest okropnie dobijająca. Do tego wszystkiego jeszcze nie wiemy czy można wyjechać po jedzenie czy nie. Czy nas policja albo wojsko nie zatrzyma…  Ale przede wszystkim co dalej.  Co dalej… ???

———————–