Dzień pięćset sześćdziesiąty czwarty – 09.04.2020
Wlazłem dziś na dach Defendera. Ale nie jakoś tak żeby mi się szczególnie chciało. Po prostu żona farbowała włosy i musiałem szukać szczoteczki do nakładania farby. Oczywiście nie znalazłem jej… Ale za to przejrzałem skrzynki narzędziowe i znalazłem pędzelek do malowania. Bo w najbliższych dniach czeka mnie szlifowanie i malowanie niektórych części stalowych bagażnika, czyli walka z rdzą od słonej morskiej wody!
Poza tym ukończyliśmy drugą część filmu z pobytu na plaży. Trochę było przy tym dodatkowej roboty, bo dostaliśmy sporo pytań i postanowiliśmy w tym filmie na nie odpowiedzieć. A tu możecie zobaczyć efekt:
Dziś też wróciła dobra pogoda, znaczy się ponownie przypieka słońce i trzeba chować się ciągle w cieniu. Prognozy podają, że za dwa dni ponownie ma popadać, ale to już chyba tak jest w tropikach…
————————-





