oponeo8

Kolumbia – Dzień 602

Dzień sześćset drugi – 17.05.2020

Uważaj o czym marzysz, bo marzenia lubią się spełniać. To powiedzenie dźwięczy mi w głowie od ponad dwóch miesięcy. Kiedy to najpierw utknęliśmy na rajskiej plaży, by po 7 tygodniach przenieść się do w miarę luksusowego jak na nasze oczekiwania apartamentu (z pięknym fotelem typu jajo i jeszcze do tego czerwonym). Wszyscy marzą o rajskiej plaży. Wszyscy mówili, że trafiliśmy cudownie z tą plaza. Teraz wszyscy mówią, ze super taki apartament, że ciepełko, że ładnie. Ciśnienie mi dziś podniosło kolejne zdjęcie na FB. Plaża. I pod spodem komentarz mojej ulubionej psycholożki, że chciałaby tak mieć, że tak marzy, żeby z takim widokiem móc pisać książkę. Ja piszę. No i co? Pot leje się ze mnie strumieniami, jak nie ma włączonej klimy. Włączenie klimy oznacza, że muszę zejść z pięknego tarasu, który w ciągu dnia jest przekleństwem, bo jest tak gorąco , że nie da się wysiedzieć. Od dłuższego czasu usiłujemy się przestawić. Spać może w ciągu dnia i potem wieczorem rozkoszować się temperaturą 28 C na tarasie…

Pamiętacie jak dwa lata temu w Polsce były upały. Tak miesiąc a nawet dwa. Wykończały. Tu jest gorzej. Bo nawet kropla deszczu nie pada. I wiemy, że to się nie skończy – taki klimat. W Polsce jest szansa na jesień i zimę. Tu nie ma… Trzeba zmienić miejsce. A teraz to niemożliwe.

Nie wiadomo. Wiadomo, że pisanie książki można czynić w każdych warunkach, a marzenia o plaży rajskiej można miedzy bajki włożyć. Chodzi raczej o coś, czego się nie ma i raczej trudno mieć. Co jest mało osiągalne, jak rajska plaża. Reszta to marketing. A książka i film robi się się wszędzie tak samo. Trzeba przykleić łokcie do biurka/stołu i po prostu rzeźbić w gównie…

Ufff. Gorąco…. Nie można poskładać myśli…

———————————