Dzień sześćset dwudziesty szósty – 10.06.2020
Wczoraj po południu dostaliśmy wiadomość od naszego ubezpieczyciela. Zalecał ponowną wizytę w ośrodku zdrowia w celu dokończenia badań lekarskich, a konkretnie zrobienia prześwietlenia. Nie ma innego wyjścia i ponownie zbieramy się i jedziemy na miasto. Każdorazowa taka wyprawa, to jakieś 8 km dojazdu do centrum. Nasza dzielnica leży bardziej na południe i oddziela nas od ścisłego centrum małe pasemko gór. Musimy przejechać na druga stronę. No i nawet z naszego 9 piętra mieszkania nie widać nawet skrawka właściwego Santa Marta.
Wizyt w szpitalu, tym razem poszła sprawniej. Po jakiejś godzinie, było już po i mieliśmy receptę na jakąś maść i tabletki w ręku. Dodatkowo skierowanie na 15 zabiegów rehabilitacji. Jednak czas pokaże, czy nasz ubezpieczyciel podejmie się organizacji tych terapii…

Jak widzicie na powyższym zdjęciu tak władze miasta przypominają mieszkańcom o tym, jakie numery w jakim dniu mogą wejść do sklepu. Wciąż jesteśmy pod dużymi restrykcjami i zakazami. Żyjemy właściwie z tygodnia na tydzień, kiedy to prezydent ogłasza kolejne poluzowania sektorów. Na moje oko do całkowitego otwarcia, a dokładnie do otwarcia granic jeszcze bardzo daleko….
Po powrocie nabieramy wodę do zbiorników, bo ponoć będą remontować sieć i mają ją odciąć. Ciekawe kiedy i na jak długo…? Poza tym siedzimy znowu w komputerach i pracujemy. Jedni bardziej od innych, ale jednak grosz do grosza i rekompensuje nam to wydłużający się czas oczekiwania. Jednak nie ma tak dobrze, całkiem nie zrekompensuje 😉
————————————-




