Kolumbijskie wakacje

Kolumbia – Dzień – 651

Dzień sześćset pięćdziesiąty pierwszy – 05.07.2020

Wczoraj minął 650 dzień od rozpoczęcia tej podróży. Nie czas chyba jeszcze na żadne podsumowania, czy świętowanie. Bo właściwie nie ma co świętować. Po prostu każda taka „okrągła” liczba nastraja do jakichś przemyśleń czy refleksji. Do małej oceny ego co udało się zrealizować w tej podróży. I wychodzi mi że wszystko się udało :). Bo jesteśmy w Kolumbii na Karaibach już od kilku miesięcy, a mieliśmy dawno temu w planach, że właśnie do tego miej więcej miejsca dojedziemy. I co dalej…?

Dalej nie wiadomo na ten moment. Sprawdzam wyszukiwarki lotów co kilka dni. Na obecną chwilę nie ma dostępnych żadnych lotów samolotem, które można by było kupić komercyjnie i po prostu dokądkolwiek polecieć. Właściwie z powodu trwającej izolacji Kolumbii nigdzie nie można kupić biletu. Są tylko bardzo rzadko loty „humanitarne”, które organizują ambasady różnych krajów. Podobno od września ma to się zmienić, zobaczymy czy na pewno…

Jajka sadzone

Dzisiejszą niedzielę mieliśmy trochę spokojniejszą. Co prawda do późna pisaliśmy znowu różne teksty, Tym razem o herbatach i insektach. Ale potem znaleźliśmy fajny serial komediowy o problemach jak się już jest dojrzałym seniorem i pochłonęliśmy jednym ciągiem chyba 5 odcinków…

Od jutra nowy tydzień, ciekawe co nam przyniesie?

——————————–