Kolumbia relaks

Kolumbia – Dzień 652

Dzień sześćset pięćdziesiąty drugi – 06.07.2020

Dzisiaj mieliśmy gościa. No może nie takiego niespodziewanego. Ale jednak gościa. Około 9 rano, zgodnie z umowa zapukał Alvaro. To że przyszedł w miarę punktualnie nie musiało być takie oczywiste. Ja sam twierdzi, a znamy to już z innych sytuacji, Latynosi do czasu maja podejście, delikatnie mówiąc umowne… Znaczy się nie przywiązują za bardzo uwagi do punktualności.

Jednak wizyt nie przeciągaliśmy za długo. Zresztą kto by takiego gościa, który zabiera Ci gotówkę lubił… No dobrze, taki żarcik. Przecież nikt za darmo nie da nam dachu nad głową i za mieszkanie trzeba zapłacić. W zamian dostaliśmy jednak kolejną umowę na następny miesiąc. Tak więc oficjalnie mamy lokum do 7 sierpnia! Hura.

Kolumbia wakacje
Nie. To nie relaks całodniowy. Tylko chwilowy wypoczynek…

Już trochę się tu przyzwyczaiłem mieszkać. Nie przeszkadza mi nawet, że tylko raz w tygodniu wychodzimy. No czasem dwa, jak szliśmy do lekarza, albo załatwić coś dodatkowego. Nie wiem jak moja piękniejsza połówka się czuje w tym „zamknięciu”. Ale nie wygląda najgorzej ;). Zresztą mamy taki widok z okna, że ogarniamy kilka kilometrów kwadratowych i spory fragment wybrzeża. Nie jest źle!

Kolumbia, Karaiby
Zachody słońca ciągle niezmiennie piękne

Po południu cały dzień w pacy… Tak się zastanawiam, czy my jesteśmy na wyprawie, czy w jakimś biurze…? Rano do komputera i klawiszy. Potem mała przerwa na robienie chleba i śniadanie. Potem ponownie komputer i pisanie. No i znowu jakiś posiłek i …. komputer i pisanie. Ale nawet się cieszymy, że udaje nam się w takiej trudnej sytuacji znaleźć sposób na podreperowanie budżetu 😉

————————————–