944 dzień wyprawy
Jeszcze rano było tak, że współkamperowicze jeździli na koniach, na swoje konne szlaki. Ale tak gdzieś od 11 zaczęli się zbierać, a do 14 wszyscy wyjechali.
Zostaliśmy sami na ogromnym kampingu, gdzie jest siedemdziesiąt miejsc, a było dosć pełno, prawie wszystko było zajęte.