934 dzień wyprawy
Rano wstajemy w zaadzie zmęczeni. Ja się przebudzam już po szóstej. Ciągle ciemno, niebo zaciągniete chmurami okrutnie. Przejaśnia się dopiero około 7.20. Decydujemy podjechać do miasteczka naprzeciwko Kimball. Najpierw sklep z częściami. Nie ma tego czego szukay A szuamy takiego jakby motylka, by zdjąć filtr paliwa, bo mamy podejrzenie,że to on może być przczyczyną przerywania dopływu paliwa, przez co auto przerywa i nie ciągnie.