924. W stronę Edgemont

924 dzień wyprawy

Ruszamy. Zastawiamy już za sobą i Denver i Boyd Park i cały ten region. Jesteśmy zmęczeni, a ja jakaś smutna. I po chorobie i jakaś tęsknota i dużo rzeczy poszło nie tak ale szoda o tym pisać bo to minie, to drobne problemiki które się nawarstwiły, skumulowały i obojgu na ciążyły.

922. Przylot i Denver

922 dzień wyprawy

Jedni wylatują, inni przylatują. Odwiedził mnie synuś :), bo tak się akurat złożyło, że miał służbowy wylot do Dallas. A do Denver już rzut beretem czyli dwie godzinki lotu. To niedługo. Zatem wymyśliłam zwiedzanie Denver, atrakcje, Par Gór Skalistych.

921. Wylot

921 dzień wyprawy

Dziś po 14 dniach Wiesia i Daniel wylatują do Polski. Tak to jest, powoli powoli przygoda dobiegła do końca. Odwożę ich na lotnisko. POtem jadę sama do Boyd Lake Park. Tu już byliśmy, ale tu właśnie spędzamy kolejne trzy dni.

919. Relaks

919 dzień wyprawy

Dzis pierwszy od dawna dzień odpoczynku. Po prostu nic nierobimy. Krzysie dalej chory, czuje się słabo, ja też, choć trochę lepiej. W zasadzie prawie cały dzień czytam Kindla, różne reportaże. Krzysiek sprawdził koła w Luisie, klocki, tarcze, łożyska, poprawił łożyska w przyczepce.

918. Czarny kanion

918 dzień wyprawy

Dziś niespodzianka – Krzysztof ma grypę pewnie Covidem ie zaraził. Leży, poleguje, słabo się czuje. Ale jedziemy jeszcze do Czarnego Kanionu pokazać gościom ten cud natury. Piękne rozpęknięcie w ziemi i rzeka Gunnison głośno hałasująca w dole..

Widzimy trochę zwierząt dziś, liska, Owce kanadyjskie (Bighorn sheep)

02.09.2025

917. Na drogach Colorado

917 dzień wyprawy

Rano niespodziewany gość. Mała łania okrąża nasze obozowisko. Ciekawska. Ruszamy dosyć późno, jedziemy drogą w kanionie rzeki Kolorado. Jest pięknie i urokliwie.

To faktycznie jedna z najładniejszych dróg w tym regionie Moab.

Niestety nie wszystkie plany możemy zrealizować.

916. Dead Horse, Canyonland, Arches

916 dzień wyprawy

Dziś bardzo intensywny dzień. Zwiedzamy dziś trzy parki. Pierwszy stanowy, czyli Dead Horse potem Canyonland i na końcu Arches. Arches gównie dlatego tak późno, bo trzeba było wykupić timed Entry, czyli bilet na określoną godzinę. A wcześniej nietety nie było dostępnych biletów.

915. W stronę słońca

915 dzień wyprawy

Ruszamy. Dzisiaj kierunek Moab. Niby czuję się lepiej, ale nie jest to prawda. Dostałam jakąś taką końską dawkę że w nocy mnie obudził ogólny świąd, nie mogłam w ogóle spać. Pozatym serce też biło mi jakoś mocno. no dużo by opowiadać, a nie ma po co, bo w końcu to jakiś blok podróżniczy.

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube