914. Covid

914 dzień wyprawy

A jednak. Zgłaszam do ubezpieczyciela, że chyba mnie choroba dopadła. W miarę sprawdnie organizują wizytę. Okazuje się ze umawia ją firma/pośrednik z Argentyny. Ot, globalizacja.

Jedziemy na wizytę do Orem. Do południa jeszcze Krzysiek z gośćmi jedzie zaliczyć gorące źródła, a potem już lekarz.

913. Choroba

913 dzień wyprawy

Stało się. Budzę się rano z gorączką, ponad 39 stopni Celsjusza. Do prawie 11 leżę, w brzuchu do krwi przedostają mi się Ibupromy i inne paracetamole. Dochodzę do siebie, bo dzis zaplanowane jest śniadanie w Cracer Barrel.

W południe wizyta w Cabelas.

912. W kierunku Salt Lake City

912 dzień wyprawy

W nocy padało, nad ranem lekko kropiło, ale droga w kierunku Salt Lake CIty już deszczowa prawie cała. Wielkie krople leciały z nieba, lekko męcząc mojego kierowcę.

Zatrzymujemy się najpierw w Hoback Market, ale drogo i słabe zaopatrzenie, kolejny przystanek w Alpine Broulim’s Fresh Foods i robimy zakupy.

911. Gran Canyon Yellowstown

911 dzień wyprawy

Dziś Krzysiek nie jedzie. Chciałoby się rzec że wypoczywa, ale nie. Musi zostać na kampingu, bo trzeba się przeneść na inne stanowisko. Niestety na tym miejscu gdzie jesteśmy nie było trzy dni dostępności, także zarezerwowaliśmy na dwa dni, a na treci dzień musieliśmy się przenieść kawałek dalej.

910. Yellowstone – marzenie spełnione

910 dzień wyprawy

Na kampingu jest bardzo fajnie, dużo miejsc także samo stanowisko nie jest jakoś bardzo rozległe, ale jest ok, namiot się mieści. Ruszamy dziś do Yellowstone. Na pierwszy ogień poszedł Old Faithfull geyzer i akurat tylko 20 minut czekaliśmy na wybuch, na zagotowanie wody w środku ziemi i jej wyrzut z głębi Jak zwykle sporo ludzi, ale widowisko jest naprawdę przyjemne dla oka.

908. Camping Sleeping Bear, czyli śpiący miś

908 dzień wyprawy

Dziś czaka nas długi dystans do pokonania, ale nie ma alternatywy, pojutrze chcemy zwiedzać Yellewstone, więc trzeba zagęścić ruchy, bo dziś trochę ponad 300 mil nas czeka, a jutro około 180 powiedzmy. Wiadomo, tankowanie, zakupy, różne takie.

Rano wstajemy, śniadanie, zwykłe czynnosci, sprzątanie, układanie, zapinanie auta, zabezpieczanie rowerów, puszczanie wody szarej i czarnej, napełnianie wody czystej.

906. Wiesia i Daniel z nami

906 dzień wyprawy

Przyjechali! Dojechali. Na szczęście bez większych problemó, ale od początku. rano wstaiśmy szybciutko zrobiłam zupę szybie sprzątanie i przygotowanie wszystkiego i wyjechaliśmy na lotnisko. Nasz kamping jest dobrą godzinę drogi od lotniska w Denver. Trudno też znaleźć miejsce przy terminalu, by przycupnąć.

905. Przygotowania do przyjęcia gości

905 dzień wyprawy

Już jutro przyjeżdżają Wiesia z Danielem Przygotowujemy wszystko. Rozłożyliśmy namiot, by wygodnie mogli sobie spać i mieć swoją przestrzeń Pojechaliśmy do Walmarta na zakupy, między innymi kupiliśmy materac. Ciekawe rozwiązanie, bo pompuje się prawie sam, trzeba tylko podłączyć go do gniazda usb, czyli mieć prąd 12 volt.

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube