Dzisiaj zaprosił nas na obiad Andres. Andres prowadzi program Motoencuentro.tv w lokalnej telewizji. Poznaliśmy go przypadkiem. Zobaczył nas na motocyklach i zaproponował wywiad do programu który prowadzi. Mieliśmy trochę stresu jak to wyjdzie, ponieważ wszystko było w języku hiszpańskim. Ale jakoś daliśmy radę powiedzieć trochę o nas i naszej wyprawie.
Argentyna – Villa Gesell – sto pięćdziesiąty siódmy, ósmy i dziewiąty dzień wyprawy
Dzień rozpoczął się pięknie a wieczorem padało. Poza tym dziś mąż zagonił mnie znowu do roboty. Całe szczęście, że tylko pewne prace „wykończeniowe”…
……………………………………………………………………………………………………………………………………..
Kolejny dzień, oprócz intensywnego wysiłku, upłynął pod znakiem rytmów Latino.
Moja cotygodniowa lekcja zakończyła się wielkim potem…
………………………………………………………………………………………………………………………………….
Argentyna – Villa Gesell – sto pięćdziesiąty czwarty, piąty i szósty dzień wyprawy
Dzisiaj spotkałam rybaka. Na molo zbierają się entuzjaści wędkowania i łowienia ryb. Wędkuje się na wędkę (jak sama nazwa wskazuje), a łowi się za pomocą sieci. Tutaj mają specjalne siatki, takie sita można powiedzieć, które zwą się mediomundo (czyli pół świata)
Wtorek to dzień na który czekamy z utęsknieniem.
Argentyna – Villa Gesell – sto pięćdziesiąty pierwszy, drugi i trzeci dzień wyprawy
Dziś dzień rytmów latynowskich. Zapisałam się na kurs i udzielam się dzielnie. Nie jest to łatwe, bo dwie godziny wycisku, dwa razy w tygodniu. Prowadzi je Jose Luis i jest niezmordowany w mordowaniu swoich kusantek. Nie wiem skąd ten chłopak czerpie energię, ale jest niesamowity.
Argentyna – Villa Gesell – sto pięćdziesiąty wyprawy
Dziś dzień gospodarczy. Pierzemy nasze ubrania motocyklowe i plecaki. Sporo przez ostatnie tygodnie przeszły. W trudnych warunkach skutecznie nas chroniły. Trzeba się im zrewanżować. Z tym praniem to jest jednak tak, że znajdujemy małą pralnię na mieście.
Właściciel w mocno dojrzałym już wieku około 70 lat.
Argentyna – Villa Gesell – sto czterdziesty dziewiąty wyprawy
Dziś z samego rana czas na zamontowanie nowego akumulatora. Mój motocykl stał bez ruchu prawie dwa tygodnie. Wyprowadzam więc go i szykuję do operacji… Nie jest to zbyt skomplikowane, zresztą podczas poprzednich tygodni w podróży wielokrotnie byłem zmuszony go wyjmować. Naczekaliśmy się na niego w Willa Gesell po zamówieniu w sklepie.
Argentyna – Villa Gesell – sto czterdziesty trzeci, czwarty i piąty dzień wyprawy
Jak ten czas leci. Już pierwszy maja. Dziś znowu pieczemy chleb.Młody zakwas, więc chleb nie wyrósł tak jak trzeba, co nie zmienia faktu, że jego smak jest wyśmienity. Piękny, ciemny, smakowity chlebek z ziarnami słonecznika, siemienia lnianego i co ważne: quinoa.
Argentyna – Villa Gesell – sto czterdziesty, czterdziesty pierwszy i drugi dzień wyprawy
W poniedziałki życie toczy się powoli. . . Ocean szumi z rana, jak zwykle. Robi to przez cały dzień. Nasz sernik jest piękny i pyszny. Prawdziwy argentyński …
Gotowanie rosołu w Argentynie to tu nie lada wyczyn. Mięso to jeszcze się dostanie, ale z warzywami jest już trochę problemu.
Argentyna – Villa Gesell – sto trzydziesty siódmy, ósmy i dziewiąty dzień wyprawy
Rano okazało się, przy próbie odpalenia Krzyśkowego motoru, że zdechł akumulator. Zdechł tak tragicznie, że nawet kontrolki się nie świeciły. Niestety, oznacza to że chyba nie mamy wyjścia i musimy kupić nowy akumulator. To nie są dobre wiadomości.
W sobotni poranek pojechaliśmy na zakupy.
Argentyna – Villa Gesell – sto trzydziesty szósty dzień wyprawy
Po sezonie Villa Gesell jest pusta. Prawie totalnie. W mieście żyje podobno 40 tysięcy ludzi. To dużo. Jest dużo budynków dosyć wysokich, na 10-12 pięter, ale także małych, trzy piętrowych hoteli czy pensjonatów. Villa Gesell jest bardzo, bardzo turystyczna. Ale w sezonie.