Poranek zastał nas ponownie na otwartym oceanie. Tak więc, pierwszy kontakt z Ameryką Południowa mamy już za sobą. Za wiele o Brazylii nie możemy powiedzieć. Jednak podoba nam się! Czekamy na więcej już wkrótce. Ale na razie znowu jesteśmy w drodze.
Przez Atlantyk – dwudziesty ósmy dzień wyprawy
Santos. Od rana już jesteśmy podekscytowani tym, że wyjdziemy na ląd. W końcu znowu po 9 dniach staniemy suchą stopą na ziemi. Przy śniadaniu wypytujemy Daniela, który był wczoraj wieczorem w mieście o jego wrażenia i o różne sprawy.
Zaraz po 8.00
Przez Atlantyk – dwudziesty siódmy dzień wyprawy
Stoimy na redzie przed portem w Santos. Powietrze jeszcze bardziej gorące i jeszcze bardziej wilgotne niż wczoraj. Wiatr tak lekki, że prawie niedostrzegalny. Czekamy. Czekamy. Czekamy. Wygląda na to, że nie wcześniej niż 13 stycznia opuścimy pokład w Montevideo. Oczywiście planujemy wyjść na parę godzin do brazylijskiego Santos, jak tylko statek zostanie wpuszczony do portu.
Przez Atlantyk – dwudziesty szósty dzień wyprawy
Od wczoraj walczymy z komputerami. Wirus na wirusie, wirusem pogania. Niby coś skanujemy, niby coś usuwamy, ale na razie ciągle słabo. Nie chce mi się nawet wchodzić w szczegóły, bo wkurzonam okrutnie cały czas. Póki co wierzę, że się uda odwirusować.
Przez Atlantyk – dwudziesty piąty dzień wyprawy
Zbliżamy się do Rio de Janeiro. Do brzegu mamy około 70 kilometrów, ale ponieważ płyniemy ciągle wzdłuż wybrzeża nic nie widać. Stolicy Brazylii nie zobaczymy. Dziś już trochę pracujemy nad filmem z przejazdu w Hamburgu do portu, trochę wybieramy zdjęcia do wysłania.
Przez Atlantyk – dwudziesty czwarty dzień wyprawy
Uff. Drugi tuzin dni w podróży za nami. Dziś jeden z bardziej leniwych dni, chociaż z drugiej strony dużo zrobiliśmy. Zrobiliśmy kilka zdjęć, chociaż była straszliwa patelnia na górnym pokładzie. Poprzekładaliśmy trochę rzeczy z jednej sakwy do drugiej (że niby trochę uporządkowaliśmy).
Przez Atlantyk – dwudziesty trzeci dzień wyprawy
No to witamy w Nowym Roku. Na statku wszyscy są w pracy, więc ani wczoraj ani dzisiaj nie ma specjalnych okazji, by załoga mogła świętować. W zasadzie dzisiaj tylko śniadanie było normalne, czyli kaweczka, słodka bułeczka z dżemem.
Ale za to obiad – opóźniony.
Przez Atlantyk – dwudziesty drugi dzień wyprawy
Przez Atlantyk – dwudziesty pierwszy dzień wyprawy
Dziś ponownie pobudkę mieliśmy o godzinę później. Wczoraj kapitan ogłosił ponowną korektę obowiązującego czasu. Pomimo powolnego tempa jego zmiany nasz organizm dalej funkcjonuje jeszcze w starym rytmie. Nie jest to jakiś wielki dyskomfort, ale pobudki nie wydają się już takie wczesne.
Przez Atlantyk – dwudziesty dzień wyprawy
Od wypłynięcia z Dakaru mamy cały czas ładną pogodę. Co prawda dziś w nocy był spory deszcz, bo cały pokład jest mokry, a nawet spore kałuże się zebrały w zagłębieniach. Jednakże od rana było ładnie, morze leciutko tylko pofałdowane delikatnym wiaterkiem.
