125 dzień wyprawy
Noc spędzona we czwórkę (Agata + Natalka + Czoju), a nawet w piątkę przebiegła spokojnie. Niewysokie drzewa skutecznie przysłoniły niezachodzące słońce i dały nam odrobinę wytchnienia od jego promieni. Musieliśmy tylko przeprowadzić nad ranem niewielką ale zwycięską potyczkę z komarami, które ponownie zaczęły się przedostawać do wnętrza defenera.