127. Alaska, czyli „tak, dojechaliśmy tu”

127 dzień wyprawy

Wyszukana wczoraj miejscówka na nocleg, pomimo pewnych ontrowersji okazała się całkiem spokojnym i bezkomorowym miejscem. Komary zniknęły, temperatura spadła. Obawy o niezachodzące słońce rozwiały się jak tylko przyszła odpowiednia pora, a także wraz z nadciągającymi chmurami. Poranek bowiem i pół nocy upłynął nam w deszczu, także wszystko było ok.

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube