Urugwaj – dzień 51

IMG_7578 do strony

Dzień pięćdziesiąty pierwszy 13.11.2018

Leje od rana. Chluszcze żabami z nieba potwornie. Początkowo siedzimy na zewnatrz, ale potem tak zacina deszczem, że nie da się wytrzymać. Marta zaprasza nas na obiad. O 12.30 jemy przepyszną rybę, puree z ziemniaków, uduszoną czerwoną kapustę z zieloną dynią (zapallitos) i marchewką (dla koloru)

Potem już działamy, robimy film dla przydomowej restauracji, którą Marta prowadzi z mężem Miguelem – FROG’s restaurant.

Późnym popołudniem spacer nad brzegiem oceanu. Fale dramatycznie wielkie, ale pogoda się poprawiła. Trochę nawet słońce wyszlo. Trafiamy razem z Martą do przesympatycznego Jamesa. Ten przeszło sześćdziesięcioletni człowiek żyje sobie w Aquas Dulces tutejszą wiosną i latem, a później wraca na Alaskę (skad pochodzi) na tamtejszą wiosnę i lato. Można powiedzieć że nie ma zimy dla niego. Ale tak naprawdę chodzi o to , że Urugwaj naprawdę jest wyjatkowy. Że życie tutaj jest takie bez pośpiechu, bez niczego co mogłoby być szkodliwe dla spokoju ducha. Tutaj zwykle jest czas. Na wszystko. Możesz siedzieć i niewiele robić, byle by tylko była cisza i spokój.

U Jamesa pijemy urugwajskie piwo, a wcześniej kawę. Kawę James robi sam. To znaczy sprowadza z Hondurasu zielone ziarno, a później w maszynie, którą ma w garażu (!) wypala je i świeżo paloną kawę mieli i zaparza. Smak nieziemski. Nie myślałam, ze kawa z Hondurasu jest tak delikatna w smaku. Później próbujemy nalewkę, o ile tak można powiedzieć. Nalewka jest w butelce po coca coli i jest mieszanką cachaça, brazylijskiej wódki, lub jak to James ją nazywa w skrócie caña, wraz z owocami butia, dojrzewającymi na palmach, o twardym miąższu, dojrzewają tak mniej więcej w lutym. Zwykle butię wykorzystuje się do produkcji alkoholu, ale też robią z niej dżemy.

Nalewka jest mocna i wydaje się być kwaśna a nawet gorzka. Finalnie jednak po czwartym łyku jest przepyszna. Wracamy z uśmiechem na ustach. Dookoła na niewielkiej łące pełno bichitos de luz (świetlików) które wyglądają przepięknie. Jest ciemno, a one delikatnie drżą na wietrze na wysokości jednego metra, świecąc delikatnym, fosforyzującym blaskiem. Myślę…

Napisz do nas
Facebook
YouTube