117 dzień wyprawy
Przedłużony dzień w tych północnych regionach świata w czasie przesilenia letniego, daje silny efekt niewyspania. Wieczorem nie można zasnąć. Stan ten pogłębia parkowanie w centrum miasta pod sklepem canadian Superstore, gdzie prawie całą dobę przejeżdżają samochody i ryczące motocykle. Niestety jak się okazało wczoraj wieczorem, była to chyba jedyna legalna bezpłatna miejscówka w Whitehorse.
Na miejscu gdzie spaliśmy poprzedniej nocy, ustawiono bowiem świeżutkie tabiczki, zakaz noclegu i biwakowani. Świat się zmienia. Trzeba się do tego przystosować. Poranek zatem był upalny jak jeszcze jakiś czas temu w Meksyku, zwłaszcza w środku samochodu. Na plus – pod ręką w sklepie jest zaplecze sanitarne. Robimy zatem drobne zakupy owocowe (czereśnie oczywiście…) i podjeżdżamy na parking do miejskiego basenu. Dziś postanowiliśmy nie odpuścić i wchodzimy na basen. Kupujemy dwa bilety dla seniorów. Młoda pani w kasie może nas potraktować jako starszyh po 60 roku życia. 8 CAD za osobę i już możemy się pluskac w wodzie. Centrum rekreacyjne ma także dziką rzekę, saunę suchą i parową a także strefę z jaccuzi. Żyć nie umierać. Przebywamy tam dobre dwie godziny a nad naszym bezpieczeństwem czuwa grono ratowników.
Dwie godziny pozwalają porządnie zmyć brud ostatnich kilku dni… po 13.00 rozwieszamy pranie na sznurkach samochodu i ruszamy na północ Klondike Highway, w kierunku Dempster Highway. Zaraz za miastem droga skręca w prawo, staje się nieco węższa od dotychczasowego szlaku Alasa Highway. Wyraźnie widać, że jest mniej uczęszczana. Nie spotykamy tak dużo ciężarówek, przecinamy ogromne połacie lasów, jezior, jedziemy wzdłuż rzeki Yukon – główny szlak komunikacyjny w czasach gorączki złota. Pogoda jak na razie nam sprzyja. Jest ciepło i nie pada.



Zaplanowaliśmy na dziś jakieś 450 km… ale zobaczymy jak pójdzie. Nie nerwowo…
24.06.2023



