147. Nowy kłopot…

147 dzień wyprawy

Sądny dzień. Wczoraj wiele rzeczy wydawało się ok. Pojechaliśmy do miejscowości North Pole, „przegoniliśmy” trochę Defendera. Wszystko wyglądało dobrze. Niby coś Krzysztof sygnalizował, a że luzy na krzyżaku, a że trochę spod przewodu oleju wycieka. Dodatkowo musieliśmy wymienić olej, bo już przejechaliśmy odpowiednio dużą liczbę km. W każdym razie tak czy inaczej zadecydował, żeby wymienić ten przewód, a raczej spróbować go zakuć. Tak się to nazywa. W Polsce normalnie się to robi. Tutaj niby też, ale jednak wynikły dodatkowe problemy…

Dużo by jak zwykle opowiadać. Pojechaliśmy z rana do małego warsztatu, który mieliśmy namierzony jeszcze przed wymianą skrzyni. Dokładnie taki warsztat jak potrzeba, czyli jeden gościu, który w szopie (tu by się pewnie obraził), reperuje auta.  Bez biura obsługi itd. Umówiliśmy się na wymianę oleju, krzyżaków i że nam pomoże pojechać do firmy (niedaleko w sumie), która naprawia, zakuwa węże. No i tak też zrobiliśmy. Niestety, tak zwani „zakuwacze” w firmie Alaska Rubber Group (ARG) zepsuli węża! Po prostu wstawili element elastyczny w złym miejscu. Przewód po zamontowaniu ocierał się o karoserię. Było duże ryzyko że ułamie się coś…

Finalnie po dwóch próbach przewód olejowy PBP 500200 działa, ale na jakiś kolankach metalowych, zamiast na elastycznym przewodzie. Defender działa, przynajmniej na teraz. To dobra wiadomość, ale nie ma co ryzykować. Trzeba zamówić oryginalny i znowu poczekać zanim przyjdzie… Ze Stanów! Znowu prosimy Andrzeja o pomoc.

Na szczęście mamy, a raczej nie mamy luzu na krzyżakach a także wymieniony olej. Kosztował nas ten dzisiejszy dzień sporo nerwów, sporo wkurzenia i irytacji. Mamy wrażenie że wszystko na Alasce działa na bazie ludzi pokolenia „Z” , albo jeszcze dalej… Czyli że luz i olewka na wszystko. Ale po prostu na wszystko. Coś na zasadzie, ojejej…. Nie działa… no jak to. … I rozkładają ręce z widocznym brakiem zainteresowania. Zero zaangażowania do wszystkiego. Ale za przewód nie omieszkali skasować 50 USD…

Kur… musi to się kiedyś skończyć.. Musimy kiedyś wyjechać z tego Fairbanks. Na szczęście wielu przyjaciół i znajomych wspiera nas duchowo i emocjonalnie. Jakoś przetrwamy…

24.07.2023

—————————-

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.