153 dzień wyprawy
Finalnie dojechaliśmy wczoraj do punktu Finger Mountain i tam zostaliśmy na noc na parkingu z toaletami. Rano ruszyliśmy dalej. Przed nami było jakieś 330 mil. Asfalt pożegnaliśmy już dawno czas . W rozległej dolinię minęliśmy wczoraj rzekę Yukon, jest to 20-ta najwieksza rzeka na świecie. Most którym przejeżdżaliśmy ma blisko kilometra długości. Wybudowano go za czasów pierwszego prezesa spółki która organizowała tu rurę do ropy, wydobywanej z Prudhoebay, i nosi nazwę Patton.
Yukon malowniczy jak zawsza, uchodzi do morza Barentsa.
Pogoda o poranku nam sprzyja.Jest całkiem słonecznie. Jedziemy i jedziemy asfaltem, mijamy koło podbiegunowe, a potem za jakis kolrejne 60 mil wjeżdżamy do małej osady Coldfoot. Jest tam visitor center(informacja turystyczna) całkiem fajnie urządzaona i cywilizowana, po drugiej stronie drogi jest stacja benzynowa z astronomiczną ceną paliwa, niewielki kamping treovhę budynków technicznych i maly bar. Na tym kończy się ta metropolia, a dookoła rozciągają się lasy, jeziora, tundra. W Coldfoot łapiemy ostatni raz Internet przed długim odcinkiem do końca Dalton Highway. Zaczyna się chmurzyć coraz bardziej. Droga uzywana jest przez mnóstwo ciężarówek, które dowożą materiały do Prudoe Bay. Jazda nie jest przyjemna. Pominięciu się z kilkoma ciężarówkami, kamyczki uszkadzają nam szybę. Na szczęście są to tylko odpryski i możemy kontynuować podróż. Ale jest to super stresujące. W kilku miejscach droga jest w ciągłym remoncie, na tych odcinkach jedzie się w konwoju, prowadzonym przez pilota. Z biegiem kilometrów pogoda zaczyna się psuć. Wjeżdżamy w strefę mżawki. Nawierzcchnia robi się śliska. Na dodatek naszym oczom ukazuje się wysokie pasmo gór, z przełęczą na którą musimy wjechać. Jest mliście, niewiele wiedać, skupiamy się na jeździe aby bezpiecznie dotrzeć na kranice przełęczy. Potem rozpościera się piękna dolina, ale ciągle pada. W zdecydowanej części drogi towarzyszy nam rurociąg. Imponującej długości i średnicy rura na tysiącach podpór ciągnie się z Prudhoe Bay aż do Fairbanks. Rurociąg powstał w latach 70-80 , a wraz z nim postała też droga Dalton Highway, którą jedziemy.

Z niewielką usterką mechaniczną wkraczamy na dolinę i równinę z pięknym jeziora;mi. Naprawiamy awarię, to czujnik ciśnienia oleju zaczął drgać, ale okazało się ze był to tylko poluzowany przewód. Naprawiamy w pięć minut , potem jemy obiad, zupka jarzynowa z paczki.



Jedziemy dalej posileni. Korzystamy z długiego dnia, jedziemy dalej. Około 22 dojeżdżamy do końca Dalton Highway osady – DeadHorse. To typowo przemysłowe miejsce, jest tu wiele warsztatów, przemysłowych budynków. Ro i duże wrażenie takie industrialne . Znajduje się tam dużo składowisk sprzętu do odwiertów, maszyn budowlanych, ciężkiego sprzętu, przepompownie ropy naftowej. Pozatym jeden sklep i kilka kontenerowych hoteli. General store, czyli miejsce do którego zmierzamy to jedyny sklepik. W tym całkowicie nieturystycznym miejscu znajduje się jedna ze słynniejszych tabliczek, do której ciągną podróżnicy. Tak też i my tu przyjechaliśmy, ściana chwały, dowód na to że przyjechałeś na koniec świata, możesz przykleić tu swoją naklejkę, co i my robimy. Dotarliśmy do końca pan american highway, drogi która biegnie od południowych krańców patagońskich bezdroży aż po kraniec ameryki poółnocnej na Alasce.

Na nocleg obieramy miejsce niedaleko rozlewisa rzeki, tuż obok drogi wlotowej do Deadhorse.
Zachód słońca jest dziś o 0.36. Nie doczekujemy na szczęście wschodu słońca, jakoś zasypiamy w tej jasności.
30.07.2023



