84. Monument Valley

84 dzień wyprawy

Zrywamy się o poranku, aby dotrzeć ponownie do Puntu gdzie Forest Gump zrezygnował ze swojego biegu przez Amerykę. Dzisiejsza pogoda ułatwia nam fotograficzne zadania, słońce w plecy oświetla góry i pozwala ładnie uchwycić kontur krajobrazu. Obfotografowujemy zarówno samochód jak i siebie we wszystkich możliwych punktach tego miejsca. Przed wjazdem do parku Monument Vallay dziewczyny w ich busie. My ruszamy swoją drogą, płacimy 16 USD za wstęp. Chwilę kręcimy się po visitor center w poszukiwaniu informacji. Znajdujemy jedynie sklep z pamiątkami…

Sama droga w dolinie monumentów pozwala nacieszyć oko ogromem rozlicznych formacji skalnych, na przykład trzy siostry, albo słoń czy wielbąd. Są one bardzo charakterystyczne i łatwo można je rozróżnić w terenie. Jak John Wayne zasiadam na koniu i chciałoby się powiedzieć, że przemierzam prerię na dzikim rumaku. Proza życia jest jednak taka, że za 5 USd można sobie wykupić krótką sesję fotograficzną na koniu. Nie umniejsza to jednak faktu, że nawet ta chwila pozwala poczuć się jak na planie westernu, jak na dzikim zachodzie.

Po tej małej przygodzie z koniem ruszamy naszym Defenderem na objazd pętli wokół monumentów. PO dwóch godzinach udaje nam się nasycić oko i wyjeżdżamy z tego miejsca.

Kierujemy się na Mexican Hat, gdzie skręcamy w boczną drogę w kierunku Goosenecks, czyli meandrujące zakola rzeki San Juan. Są bardzo malownicze, a poza tym to przecież Gęsia Szyja, więc musieliśmy tu być. Wstęp 5 USd.

Gęsia szyja
Gęsia Szyja
Gęsia szyja (Goosnecks, a raczej jej jedna trzecia część…)

Dzień nie pozbawia nas atrakcji. Kontynuując trasę

Rozległą przestrzeń płaskiej powierzchni na horyzoncie łamie skalista skała ciągnąca się przez wiele kilometrów. Okazuje się, ze nasza droga wspina się zaolami w pewnym momencie po krawędzi zbocza, aż na sam szczyt. Osiągamy niejako kolejny poziom skąd rozpościera się fantastyczny widok na dolinę bogów (Valley of gods). Nieliczne chmury na niebie przysłaniają słońce, tworząc na ziemi kolorowe mozaiki, brunatno, zielono czerwonego podłoża.

Po prawej dolina bogów Valley of Gods

Na skraju horyzontu widzimy  burzę, jednak udaje nam się znaleźć miejsce zaciszne w krzakach, aby dokonać ablucji (wykonać prysznic). Nie tylko pięknymi widokami człowiek żyje, nie można dopuścić do zaśmiardnięcia ciała, szczególnie niektórych jego części.

Kilkadziesiąt kilometrów dalej ponownie spotykamy się na noc z Natalią i Agatą. Palimy ognisko, gadamy, jemy pyszne hamburgery.

22.05.2023

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.