Boliwia – Dzień 235

Dzień dwieście trzydziesty piąty 16.05.2019

Dziś ciekawy dzień. Wyczytaliśmy ze w pobliskim Betanzos (raptem 100 km) jest festiwal ziemniaków. Z ciekawości pojechałam tam. Roxana załatwiła mi kierowcę, który obsługuje ich turystycznie. Bardzo ciekawy człowiek, jak większość Boliwijczyków mówi mało, słucha z uniżeniem, przytakuje.

Boliwia – Dzień 233

Dzień dwieście trzydziesty trzeci 14.05.2019

Chorób ciąg dalszy. Dziś łapie mnie jakieś zatrucie. Niby wszystko ok. ale zmogło mnie coś straszliwie, żołądek boli, aż słabo się robi. Pojechałam z Krzyśkiem do lekarza na powtórne konsultacje. Angina mu nie przechodzi. Lekarza w szpitalu brak, bo na Re-konsultacje trzeba iść do tego samego lekarza.

Boliwia – Dzień 232

Dzień dwieście trzydziesty drugi 13.05.2019

Dziś cały dzień zdominowały choroby. Wygląda jakbyśmy byli w szpitalu. Anna odpoczywa i regeneruje siły na dole. Ja do późnych godzin popołudniowych próbuję złapać formę po wczorajszej wizycie na mieście. Żona moja jako jedyna nie dotknięta choroba pojechała do miasta szukać pożywienia dla nas… Nie ma tego złego, z nudów zabieram się za stare pomysły i piszę dwa artykuły dla portali internetowych z naszego wyjazdu testów panelu solarnego zamontowanego na Defenderze.

Boliwia – Dzień 227

Dzień dwieście dwudziesty siódmy 08.05.2019

Wspaniały dzień! Od rana zwiedzamy trochę Sucre. Śniadanie jemy z Anką, jajecznica i sery. Potem idziemy na miasto. Anka idzie naprawiać stronę internetową Frankowi, a my do biura Entela. Znowu… na szczęście po godzinie mamy Internet i wracamy do świata… Ogarniamy szybko przesyłkę karty płatniczej, którą nam zablokowali ponad 2 tygodnie temu.

Boliwia – dzień 226

Dzień dwieście dwudziesty szósty 07.05.2019

Ranek przychodzi jak zwykle szybko i z bólem głowy. Bynajmniej nie od jakiegoś alkoholu. Po prostu wysokość robi swoje. W nocy znowu się budzimy, nie możemy spać. Ciągle to samo, trudności z oddychaniem. Na szczęście Sucre, gdzie jedziemy leży na wysokości 2700, także nie powinno być większych problemów… Najpierw jedziemy do Potosi.