Boliwia- Dzień 228

Dzień dwieście dwudziesty ósmy 09.05.2019

Dzień upływa nie nerwowo, raczej spokojnie. Załatwiliśmy w Polsce wysyłkę karty. Wszystko przebiega prawie idealnie do pewnego momentu… Poranne śniadanie, jajka, kawa i trochę owoców. Potem relaks. O 13 jedziemy ponownie na lunch do ulubionej knajpki Franka w centrum. Dziś kolej aby zrewanżować się za wczorajszy pyszny obiad w tym samym miejscu. Zamawiamy trochę inne dania. Wszystko jest ponownie bardzo smaczne. I byłoby idealnie, gdyby nie fakt, że w którymś momencie pęka mi ząb… !!! Co za pech. Psuje nam to plany zwiedzania miasta niestety. Zaczyna się akcja z poszukiwaniem dentysty. Wracamy do domu i kontaktuję się z ubezpieczalnią aby umówić jakąś wizytę jak najszybciej. Z powodu 6 godzinnej różnicy czasu decydujemy się na pomoc Roxany i jedziemy z nią do ich znajomego lekarza. Szybie prześwietlenie i słaba diagnoza. Wygląda na konieczność leczenia kanałowego… Umawiamy się na kolejny dzień na 14.30 na „operację”! Wieczór w słabych nastrojach, bo podenerwowanie jest spore z mojej strony. Leczenie kanałowe w Boliwii… Tego jeszcze nie doświadczałem…

mde

kupisz na lokalnym rynku…