127. Alaska, czyli „tak, dojechaliśmy tu”

127 dzień wyprawy

Wyszukana wczoraj miejscówka na nocleg, pomimo pewnych ontrowersji okazała się całkiem spokojnym i bezkomorowym miejscem. Komary zniknęły, temperatura spadła. Obawy o niezachodzące słońce rozwiały się jak tylko przyszła odpowiednia pora, a także wraz z nadciągającymi chmurami. Poranek bowiem i pół nocy upłynął nam w deszczu, także wszystko było ok.

125. Długa droga powrotna Dempster Highway

125 dzień wyprawy

Noc spędzona we czwórkę (Agata + Natalka + Czoju), a nawet w piątkę przebiegła spokojnie. Niewysokie drzewa skutecznie przysłoniły niezachodzące słońce i dały nam odrobinę wytchnienia od jego promieni. Musieliśmy tylko przeprowadzić nad ranem niewielką ale zwycięską potyczkę z komarami, które ponownie zaczęły się przedostawać do wnętrza defenera.