427 dzień wyprawy
Kolejny poranek w Japonii. Dzisiaj dla odmiany nie spieszymy się za bardzo. Zjadamy spokojnie śniadanie w hotelu i mamy czas na dwie kawy i chwilę kontemplacji. Śniadania w hotelu to bardzo fajna sprawa. Człowiek nie musi się zastanawiać gdzie zjeść pierwszy posiłek dnia. Ważne to jest zwłaszcza w momencie kiedy często zmienia się miejsca pobytu i nie zna okolicy i możliwości. Zatem jak tylko jest taka opcja to staramy się zamawiać śniadania razem z noclegiem.


Dzisiaj zapowiadają ponowny powrót opadów deszczu. Na szczęście nie leje a tylko słabo kropi. Zbieramy się zatem około 9,30 i wychodzimy z Hotelu w kierunku dworca kolejowego w Hiroszimie. Mamy już bilety dostarczone przez pocztę Japońską do hotelu przed dwoma dniami. Odnajdujemy sprawnie odpowiedni peron i sektor gdzie zatrzyma się nasz wagon.



Podróż przebiega szybko i sprawnie. Dokładnie o wyznaczonych czasach w rozkładzie pociąg rusza i dojeżdża do Kyoto. Punktualność jest niesamowita…
Przed zameldowaniem na naszym miejscu noclegu jemy jeszcze mały lunch.


Tym razem nocleg mamy zarezerwowany na platformie AirBnB. Przed 15 meldujemy sie w całkiem nowym budynku w którym jest kilkanaście „apartamentów”. Wszystko jak zwykle czyste i ergonomiczne. Poczynając od toalet, a na łóżku kończąc. Ruszamy na rozeznanie się po okolicy.



W bliskiej okolicy znajduje się spory kompleks świątynny. Wchodzimy do niego i zdejmując buty zwiedzamy przestronne i półotwarte przestrzenie obiektu. Deszczyk kropi równo, a my decydujemy się jeszcze trochę pospacerować…

Po zapadnięciu zmroku rozdzielamy się na godzinkę. Jedno z nas idzie na sushi (które finalnie okazuje się makrelą), a drugie na mięsko pieczone 😉 Wracamy do hotelu i ponownie zasypiamy padnięci…

29.04.2024
——————————




