581 dzień wyprawy
To całkiem przyjemne po długim miesiącu znaleźć sie znowu na targu ulicznym w Playas de Tijuana. Jak zwykle tony ciuchów, zwykle używanych. Są też tanie skarpetki, co cieszy, bo za 6 złotych (w przeliczeniu) kupuję 3 pary. To ma sens. Kosztuję tacos z camarones, czyli pysznymi krewetkami i rozkoszuję się smakiem. Pozdrawiam swoich ulubionych stałych sprzedawców: pan od ulicznej kawiarni, pan od churros, lokalny warzywniak, uliczny bar, najbliższy, bo jest ich wiele, który sprzedaje tacos z borrego czyli baraniną. Ot… poniedziałek w Playas jak zwykle.

30.09.2024
————————————–



