605. Nareszcie domowa pizza

605 dzień wyprawy

Wczoraj wreszcie zjedliśmy domową pizzę. Od paru miesięcy w związku z różnymi dolegliwościami Krzysztofa prowadziliśmy w miarę ustabilizowany i zdyscyplinowany plan żywieniowy. Ale pizza już długo za nami chodziła i wczoraj zdecydowaliśmy się ją zrobić wreszcie. Wyszła pyszna jak zwykle. A jeszcze nie wspomniałam, że dwa dni temu odwiedziliśmy Magdę, bo przyjechała do niej Kasia razem ze swoimi dwoma kotami. Lecieli z Anglii a bilety na koty przekroczyły 3 tysiące. .Funtów!. Za to koty przyleciały w specjalnych skrzynkach, jakby takich z dykty, z wyciętymi otworami. Podobno podczas lotu skrapiają jakimś sprejem uspokajającym. Koty jednak nie mogę dostać żadnych tabletek. Leżą podczas podróży na specjalnej macie która wchłania wilgoć (na mocz). Ot, takie różne wiadomości…

Mistrz przy pracy

24.10.2024

—————————–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.