759. Ostatni czwartek

759 dzień wyprawy

Ostatni dzień dziś dyżuru tygodniowego z Alusiem. Piję mój koktajl z mrożonych jagód Achai, robię schab po węgiersku dla nas na obiad i zaskakuje mnie reklama na ulicy. Myślałam, że już mnie nic w tym Rosarito nie zaskoczy, ale jednak.

Okazało się że jednak reklamy botoksu w Meksyku potrafią zaskoczyć…

a myślałam że nic mnie nie zaskoczy…

Ta reklama kliniki estetycznej to kwintesencja amerykańsko meksykańskiego terenu pogranicza. Konieczność/potrzeba botoksowania się pogoni za innością ciała, twarzy, mody. Braku akceptacji, kompleksów, kultu młodości, przy czym nigdy nie oszukamy tego że się starzejemy. Może nie chodzi by robić to z godnością, ale z szacunkiem do samego siebie. Z brakiem takiego egocentryzmu, że to jest konieczne…

27.03.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.