813 dzień wyprawy
No to wylatujemy. Wreszcie ten dzień nadszedł, długo wyczekiwany. Na lotnisku czekamy, wsiadamy do samolotu. Luis zamknięty, czeka. Heble odłączone.
Nie mogliśmy wylądować, nad Mexico City wielka burza, nie było pozwolenia na lądowanie, krążyliśmy nad lotniskiem .. a potem tak trzęsło, jak nigdy. Krzysiek zamówił sobie same śmieci do jedzenia: chipsy, cole i zupę z kubka..
Na tanim lotnisku Santa Lucia jakieś 50 km od Mexico City nie można zamówić Ubera. Trzeba taksówkę. Trudno. 350 peso drożej.

Dotarliśmy do hotelu Castropol i rozkoszujemy się ciepłem. Bo gorąco jak nie wiem. Szok. ala w restauracji hotelowej jak zwykle słabo..
20.05.2025




