1025 dzień wyprawy
Mało kto pamięta, że sprzedaż Luizjany wcale nie oznaczała tylko jednej Luizjany. Dzisiejszy stan Louisiana to zaledwie kawałeczek tego, co wtedy zmieniło właściciela. W pakiecie były tereny, z których utworzono jeszcze kilkanaście stanów, więc można powiedzieć, że Stany Zjednoczone kupiły cały wielki przyszły interior za cenę kilku pałaców wersalskich.
Tak, w 1803 roku Stany Zjednoczone kupiły od Francji Luizianę, która wtedy siegała aż po dzisiejsze granice Kanady.
Co zabawne, podobno Napoleon sprzedał Luizjanę, bo stracił ją praktycznie wcześniej – Francuzi przegrali walkę o kolonie na Karaibach, a plany odbudowania imperium w Ameryce totalnie się posypały. Zostawanie właścicielem kontynentu bez floty miało tyle sensu, co bycie właścicielem łodzi bez wioseł.
Kiedy mówimy, że USA „kupiły ziemię”, warto pamiętać, że na tym terenie od setek lat żyły plemiona rdzennych Amerykanów, które oczywiście nikt o zgodę nie pytał. Z ich perspektywy to nie była żadna transakcja, tylko początek długiej historii przesiedleń i wypierania.
W Stanach długo śmiano się, że Jefferson przepłacił, bo po co kupować tyle bagien. Dopiero kiedy zaczęły się wyprawy na zachód, ludzie zrozumieli, że w tych bagnach kryją się góry, rzeki, prerie, złoto i… przyszła potęga gospodarcza Ameryki.
I jeszcze to: sam traktat podobno był tak nieczytelny, że do dziś mówi się że w sumie nieważny…
ALe nic to. Rano wyruszamy. Leje deszcz jak z cebra. Zanim dojedziemy do Luizjany mijamy jeszcze Alabamę, która podobno też jest dużym stanem, ale nie rozciąga się na naszej trasie. Leje cały dzień . Jutro zwiedzania Nowego Orleanu. Mam nadzieje…


Leje jak trzeba, cały czas. Zaczyna coś przerywać samochód. Pomyśleliśmy że to znowu filtr paliwa. ale chyba przyczyną było to, że Krzysiek nie zamknął skrzynki z bezpiecznikami. NIe wiadomo .
Dojeżdżamy na kamping Przestało padać, o tyle dobrze. Postanawiamy natychmiast po rozłożeniu dobytku jechac do Nowego Orleanu
Jedziemy wiec do miasto mamy ponad godzine drogi, dobre 100 km. ale nic. trzeba jechać. Kamping w środku miasta kosztoał chyba za 130 usd, a my mamy za 35…takze wiecie, paliwo tu dosyć tanie, opłaca się jechac bo to w sumie tylko czas, a okoszt żaden. Co prawda musimy jeszcze 12 usd zapłacić za parking w mieście, ale już jesteśmy dwie przecznice od Bourbon Street, którą zwiedzamy… o zmierzchu. NO klimat jest, trzeba przyznać.
Bourbon Street to jedna z najbardziej rozpoznawalnych ulic Nowego Orleanu, ale jej historia zaczęła się znacznie wcześniej, zanim pojawiły się neony, bary i jazz sączący się z każdego rogu. Ulica została wytyczona na początku XVIII wieku, kiedy Nowy Orlean był jeszcze francuską kolonią. Nazwa Bourbon nie ma nic wspólnego z whiskey, choć dziś trudno w to uwierzyć – pochodzi od francuskiej dynastii Burbonów, panującej wówczas we Francji.
W czasach kolonialnych Bourbon Street była zwyczajną ulicą mieszkalną w sercu Dzielnicy Francuskiej. Stały przy niej domy z charakterystycznymi balkonami z kutego żelaza, a życie toczyło się raczej spokojnie. Gdy Luizjana przeszła pod panowanie Hiszpanii, a później została sprzedana Stanom Zjednoczonym, ulica stopniowo zaczęła zmieniać swój charakter. W XIX wieku pojawiły się tu teatry, sale taneczne i domy rozrywki, a Bourbon Street zaczęła przyciągać ludzi szukających rozrywki po zmroku.
Przełomowym momentem był koniec XIX i początek XX wieku, gdy Nowy Orlean stał się jednym z najważniejszych portów w USA. Marynarze, kupcy i podróżnicy potrzebowali miejsc, gdzie można było napić się, posłuchać muzyki i zapomnieć o drodze. W pobliżu działała słynna dzielnica Storyville, centrum nocnego życia i muzyki, z której wywodzi się jazz. Choć Storyville zamknięto w 1917 roku, klimat nocnej swobody przelał się właśnie na Bourbon Street.
W czasach prohibicji ulica wcale nie zamilkła. Alkohol lał się tu nielegalnie, w ukrytych barach i prywatnych klubach, a po jej zniesieniu Bourbon Street już na dobre zyskała reputację miejsca bez zahamowań. Po II wojnie światowej, wraz z rozwojem turystyki, stała się symbolem Nowego Orleanu jako miasta zabawy, muzyki i ulicznego chaosu.
Dziś Bourbon Street bywa postrzegana głównie jako turystyczny spektakl, ale pod warstwą głośnych barów i plastikowych kubków kryje się ulica o trzystuletniej historii. To miejsce, które przeszło drogę od kolonialnej dzielnicy mieszkalnej do jednego z najbardziej rozpoznawalnych symboli amerykańskiego Południa, zachowując przy tym ducha miasta, które zawsze żyło trochę obok zasad.











18.12.2025








