Ekwador – Dzień 422

Dzień czterysta dwudziesty drugi  19.11.2019r

Dziś wyjątkowo wcześnie się budzę. Pomimo, że wieczorem oglądaliśmy do późna kryminalny serial o masowych zabójcach… Komary jakoś przez ostatnie kilka dni bardziej dają nam w kość! Pewnie jest to związane ze znacznym wzrostem temperatury powietrza. Kiedy tu przyjechaliśmy na początku, w nocy było około 10 stopni. Teraz jest niecałe 20, to na pewno sprzyja rozwojowi tych namolnych i upierdliwych owadów. Na dodatek po ugryzieniu długo nie chce się zagoić i swędzi okrutnie kilka dni…

Kolejny już dzień poza małym spacerkiem do sklepu, prawie nie wychodzimy z pokoju. Chyba wreszcie trzeba będzie to zmienić, bo zapuścimy tu korzenie 🙂

Wcześniej niż planował wraca Padre Łukasz z Loja. Nowe auto szybciej niż było to w założeniu przeszło pierwszy przegląd techniczny. Mamy nadzieję że będzie dobrze służyć do poruszania się po tych wymagających drogach. Jemy razem szybką kolację i ponownie zagłębiamy się w swoich zajęciach…

——————————–

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.