Ekwador – Dzień 436

Dzień czterysta trzydziesty szósty – 03.12.2019

Rano pożegnaliśmy  finkę Gloria i ruszyliśmy w Stronę Salinas, gdzie dotarliśmy wczesnym popołudniem. Mieliśmy namiar na Jacka i Barbarę, którzy mieszkają w Salinas od kilku lat. Po południu zatem spotkaliśmy się i miło spędziliśmy czas do wieczora. Basia zdradziła nam, gdzie możemy kupić najlepszy pod słońcem chleb w Salinas. Takiego nie jedliśmy już dawno. Podobno prawdziwy na zakwasie. Wieczorem dostaje jeszcze przepis na nalewkę (?) z kawy, zrobię w Polsce jak przyjadę !!! Salinas ładne, turystyczne miasteczko. No dobra. Miasto. Kilkanaście dużych wysokich apartamentowców, ładna plaża. Słońca trochę może mało, bo dziś dużo chmur, ale za to gorąco.

aaaaa005 aaaaa008 aaaaa010

Temperatura utrzymuje się w granicach 28-29 stopni. W środku auta dużo więcej… Czuć jednak, że z tym równikowym słońcem to nie przelewki na pomimo że jest za chmurami, to trzeba się jednak chować w cień!!!

Salinas

Na noc stajemy w bocznej uliczce w mieście, obok trzech aut z Argentyny. Spora grupa podróżujących młodych ludzi, będzie zatem bezpiecznie…

————————-