Kuba – Dzień 513

Dzień pięćset trzynasty – 18. 02.2020

Ostatni cały, pełny dzień na Kubie, w Havanie. Dziś nie lada atrakcja. Jedziemy kabrioletem, ale nie byle jakim, tylko RÓŻOWYM (!!!), niesamowicie fotogenicznym modelem. Ostatni dzień na Kubie mija bardzo leniwie. Jemy rano śniadanie, ja robię krótki spacer Maleconem, czyli nadmorskim bulwarem chłopaki siedzą na tarasie i gadają. Spokój, cisza.

dav

Potem kabriolet, zwiedzanie Capitolio, które się nie powiodło.  Ale okazało się że za długo siedzieliśmy w pokoju nic nie robiąc i było już za późno…  W każdym razie kabriolet Buick to nie byle co, zwłaszcza, że był różowy tak jak chcieliśmy.

aaaaa024 aaaaa023 aaaaa026

Mogliśmy wziąć wcześniej kabriolet Chevroleta, ale się uparliśmy, żeby był jednak różowy ;). Do tego skrzydlak, czyli długi, jakby skrzydlaty tył I tak przez prawie godzinę objeżdżamy miasto.

jezu459 jezu457 jezu455 jezu454

Morał też z tej wycieczki taki, żeby objazd kabrioletem wziąć zaraz na początku swego pobytu w Hawanie, bo pozwala to zrobić krótki przegląd miasta i dużo już widać co warto zobaczyć… A my trochę „od dupy strony” czyli , że w kabriolecie mówiliśmy głównie; „tu już byliśmy, na piechotę” ale i tak wrażenie dobre, zwłaszcza, gdy pierwszy raz się jedzie takim starym, wiekowym, nadgryzionym przez ząb czasu autem (w kolorze różowym).

dav

Drobne nieporozumienia się pojawiają później, z cyklu „gdzie i co zjeść” finalnie blisko Plaza Vieja zatrzymujemy się w małej restauracyjce, stoliki na ulicy, także jemy …niektórzy całkiem znośnie… za 6-7 CUC, ja pozwalam sobie jeszcze na Pina coladę…

jezu451 jezu460

Wracamy tuk-tukiem do hotelu i pijemy drinki na tarasie. A co….

 

—————————-