994. Wyprawa na Gasparilla Island

994 dzień wyprawy

Czasami coś sobie ubzduram i Krzysiek to organizuje, zamiast mnie odwieść od tego, to realizujemy mój plan. Dziś padło na Gasparilla Island, wyspy, które ciągną się wzdłuż wybrzeża zachodniego Florydy. Godzinę tzeba od naszego kampingu dojechać.

Gasparilla Island to jedna z tych niewielkich, słonecznych wysp u zachodniego wybrzeża Florydy, które wyglądają, jakby ktoś celowo stworzył je do wakacyjnych pocztówek. Leży między Zatoką Meksykańską a Charlotte Harbor i słynie z wyjątkowo spokojnej atmosfery, białych plaż oraz wody o kolorze rozcieńczonego turkusu. To miejsce, w którym czas zwalnia do tego stopnia, że głównym dylematem dnia staje się wybór: wschód słońca na plaży czy zachód.

Centrum życia wyspy skupia się wokół miasteczka Boca Grande – eleganckiego, ale nie pretensjonalnego, z niską zabudową, pastelowymi domkami i wąskimi uliczkami, po których częściej niż samochody jeżdżą wózki golfowe. To tutaj można poczuć ducha starej Florydy, tej sprzed czasów wielkich resortów i wieżowców. Duch starej Florydy polega chyba na tym, że stosunkowo bogaci ludzie tworzą sobie eknklasy, okupując prawie w całości dostęp do morza. Dzięki czemu plaża jest dostępna na południowym krańcu wyspy, jest tu park stanowy. W miasteczku Boca Grande też jest niewielki dostęp do skrawka plazy. Ogólnie pojeżdziliśmy trochę po Boca Grande. pojechaliśmy na plażę i takie tam.

Trochę dziś nerwowo, bo okazało się, ze chyba nie doszły do Austrii tabletki z Polski, które z przyjaciółką Iwony miały przylecieć do San Diego. Niedobrze.

Camping Oscar Sherer state park jest naprawdę urokliwy. Wilgotność duża, ale to fajne jest
plaża w Gasparilla
Takie mamy wschody słońca

Wieczorem przychodzą Piotr i Grażyna. Rozmowom nie ma końca.

17.11.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.