Kolumbia – Dzień 544

Dzień pięćset czterdziesty czwarty – 20.03.2020

Na campingu życie upływa leniwie, podobnie pewnie jak niektórym na kwarantannie w domu, w Polsce. Rano zdyscyplinowanie zrobiłam trochę ćwiczeń z Chodakowską, ale potem już kawka, relaksik, widok na morze karaibskie. A poważnie to trochę trudno, bo jakbyśmy na to nie spojrzeli sytuacja sie zaognia, nie wiadomo co robić. Czekać. To może i dobre… Placki z jabłkami i bananem dziś na obiad…

fbt

Staramy się nie wpadać w panikę, zwłaszcza w tym raju w którym jesteśmy,  ale  jest kilka powodów dla których to uczucie trochę nas nie opuszcza…Po pierwsze nie możemy się przemieszczać. Może i możemy, ale nawet nie chcemy po tym co w departamencie Boyaca w Kolumbii spotkało dwóch naszych znajomych rowerzystów – wyprosili ich z wioski, by sobie pojechali. Podobno agresywnie. Nie chcemy się przemieszczać, bo nie wiadomo co i gdzie się wydarzy.  Na campingu jednak czujemy się trochę zamknięci, nie wolni…. Liczymy się z możliwością że prezydent Kolumbii zrobi wszystko (czytaj: coś głupiego dla nas) i każe nam wyjeżdżać (diabli wiedzą gdzie). Nam czyli obcokrajowcom. Opcji za wielkich nie ma, bo Wenezuela niebezpieczna i zamknięta, z Ekwadorem granica zamknięta (do tego tam więcej przypadków zachorowań), do Panamy może i moglibyśmy wysłać auto w kontenerze, ale i tam więcej przypadków zachorowań i przede wszystkim nie wylecimy, a jeśli wylecimy to nie wlecimy do Panamy..

nowe002

Liczymy się z możliwością, że epidemia i sytuacja z nią związana będzie eskalować i możemy zostać uziemieni w Kolumbii na przykład na kolejne pół roku. Co robić? Wiemy, są głosy, żeby #lotdodomu organizować sobie samemu lub przy współpracy z ambasadą czy rządem. Jakoś tak nie chcemy jechać do Bogoty bo:

  1. Co z autem (czyli naszym domem)???
  2. W Bogocie klimat chłodniejszy – ryzyko zachorowania większe
  3. W Bogocie dużo ludzi – ryzyko zachorowania większe
  4. Na lotniskach – dużo ludzi – ryzyko zachorowania większe
  5. W Polsce ani pracy, ani ubezpieczenia, mieszkanie wynajęte (to oczywiście tylko część uciążliwości).

jezu2

Internety aż huczą od wszelkiego rodzaju fatalnych informacji, fatalistycznych wiadomości i spekulacji. Wiadomo, że będzie kryzys, krach, gehenna i inne takie. Naprawdę trzeba mieć dużo samodyscypliny, żeby się nie dać… czarnym myślom.. Zwłaszcza, że każdego dnia, każdej godziny sytuacja zmienia się. W sumie na gorsze. Ze spraw smutnych to skończył nam się chrzan, który nasz Michał Szymański przywiózł nam do Havany, który przemyciliśmy przez Meksyk, ale dość nieudanie, bo część tylko tej drogocennej papki mogliśmy przewieźć, więc opakowanie 100 ml.. Jak żyć?

nowe003

………………………..