Argentyna – Dzień 176

camp4

Dzień sto siedemdziesiąty szósty 18.03.2019

Jesteśmy na campie, na farmie. Estancia Las Chacras, co w wolnym tłumaczeniu oznacza pola. I rzeczywiście pól jest wiele, bo i cała estancja jest ogromna jak na nasze rozumienie takiego gospodarstwa wiejskiego. Całość zajmuje 140 tysięcy hektarów. Tak, nie pomyliłam się. Wielka, ogromna farma, na której rośnie czosnek, marchewka i ziemniaki. Niektóre pola nie są obsiane niczym, a niektóre po prostu zbożem. Każde pole ma około 6 -8 hektarów, osłonięte z każdej strony wielkimi drzewami, przypominającymi nasze topole. Najbardziej spektakularna na pierwszy rzut oka jest aleja centralna. Szeroka, polna droga z nasadzonymi po obu stronach drzewami, które czy specjalnie, czy na skutek tutejszych silnych patagońskich wiatrów, skłaniają się ku środkowi alei, łącząc się koronami na wysokości kilkunastu metrów.

Właścicielami estancji są Guilermo i jego ojciec Carlos. Oboje panowie póki co wydają się być w separacji ze swoim małżonkami, ale na razie wiemy na pewno, że to Guilermo (który dziś jest nieobecny, ,bo pojechał do Mendozy) jest zdecydowanie w separacji i trójka jego dzieci mieszka z żoną.

Dom, w którym mieszkamy zdecydowanie burzy nasze wyobrażenie o domach na estancji. Myśleliśmy, ze to piękne, wypasione, bogate domy, w których jest ogrzewanie i ciepła woda. Tu jest trochę inaczej. Typowe gospodarstwo, gdzie dwóch mężczyzn próbuje sobie radzić.

camp1

Na pewno jeszcze będzie kilka sposobności, by coś jeszcze opisać na ten temat, także dziś jeszcze tylko wspomnę, że odwiedziliśmy część pól, zobaczyliśmy jak sadzą czosnek, jak zbierają marchew i byliśmy też w sortowni czosnku i to było bardzo ciekawe doświadczenie. Dziewczyna z miasta – wszystkim się interesuje..

Napisz do nas
Facebook
YouTube