Argentyna – Dzień 66

strona 6

Dzień sześćdziesiąty szósty 28.11.2018

Wczoraj wieczorem zmiana opatrunku, pojechaliśmy do szpitala, będzie dobrze, przynajmniej wszystko na to wygląda. Dziś już dużo lepiej. Noga prawie nie boli, tylko taka jest tkliwa przy dotknięciu. Dzień leniwie upływa na drobnych sprawach. Może jutro już się człowiek trochę ogarnie i wyruszymy w drogę? Zobaczymy…

Krzysiek reguluje łożyska, trochę uszczelnia silikonem miejsce przy uszczelce i przy oknie, może nie będzie już przeciekać podczas deszczu.

strona

Przez prawie całe popołudnie pada. Deszcz wiosną jest tu bardzo intensywny. Wspaniała wilgoć panuje w powietrzu, oczyszcza je z tych upałów, które jeszcze dwa dni temu były dosyć męczące. Z przyjemnością siedząc na ganku na plebanii, pod dachem, obserwuję deszcz (bo nie pada mi na głowę…). Życie jest niesamowite. Skąd taka radość we mnie? No, noga przestała boleć… wszystko wygląda dobrze. A nawet bardzo dobrze. Tak, wiem. Mam uważać na węże, krokodyle i psy. Dobrze…

strona 4

Napisz do nas
Facebook
YouTube