Argentyna – dziewięćdziesiąty drugi dzień wyprawy

nocne motocyklistów rozmowy...

nocne motocyklistów rozmowy...

Argentyna jest ogromna. Kupując mapę, na jednej stronie mamy jedną połowę, mniej więcej od Mar del Plata w dół, aż do Ushuaia, a na drugiej stronie (na rewersie). Byliśmy już na samym dole, w Ushuaia, a teraz jedziemy do góry, na północ, dziś przekroczyliśmy granicę stron mapy. Już jesteśmy na drugiej stronie, teoretycznie bardziej na północ. Praktycznie zresztą też bardziej na północ. Jesteśmy w Chos Malal. Miasto piękne, urokliwe, pośrodku miasta wielka góra. Podobno ma w nocy wiać. Na razie jednak ulokowaliśmy się na campingu.

Obok nas jeden motocyklista z Santa Fe, a obok niego motocykliści z Kanady. Pierwsza kobieta na motorze, którą spotkałam. CO prawda ma dużo mniejszy i lżejsze motocykl, bo to Kawasaki 250, ale podróżuje już 8 miesięcy przez Amerykę Środkową i Południową i jeździ po szutrach i nie narzeka, wiec i tak jestem pod wrażeniem. Dzisiejszy ranek obudził nas dosyć dużym wiatrem i wiało tak przynajmniej przez połowę drogi do Chos Malal. Wiało bardzo, bardzo, bardzo. Już dawno tak nie wiało. Motory znowu tańczyły po całym pasie drogi. Wcześniej było dosyć chłodno, ale mniej więcej po 14.00 temperatura uderzyła nas ze zdwojoną energią. Zrobiło się tak ciepło, że musieliśmy odpinać podpinki i zdejmować termiczną bieliznę.

Teraz odpoczywamy na campingu, czyścimy łańcuchy, wieczorem kolacja i znowu w drogę. Póki co – dzień za dniem posuwamy się na północ.

Napisz do nas
Facebook
YouTube