Dziś ostatni poranek w Kartagenie. Właściwie nic wcześniej nie przygotowywaliśmy z bagażami i czeka nas to dziś. Ale nie nerwowa, bo samolot mamy dopiero pod wieczór. Zatem śniadanie jeszcze jemy normalnie w hotelu, a potem ja zostaje dokończyć kolejny odcinek filmu z Peru.
Wszystkie wpisy, których autorem jest Krzysztof Rudź
Kolumbia – Dzień 808
Kompletnie niepostrzeżenie mija nasz ostatni dzień w Cartagenie. Jest smutek pomieszany z dużą radością, ba nawet z ekscytacją. Nowy projekt, nowe wyzwanie, nowe przygody. Wszystko to przed nami. A tymczasem dziś jeszcze Cartagena, którą uczciliśmy wielkim szaleństwem, poszliśmy zjeść – ja Ceviche, w prawdziwie peruwiańskiej knajpie, a Krzysiek – jednak pizza.
Kolumbia – Dzień 807
Dzień wolny dziś w Kolumbii. Świętowane jest niepokalane poczęcie Maryi. Oznacza na że na ulicach pustki, ludzie siedzą po domach, nikogo nie ma. Wieczorny, a wcześniej popołudniowy przynoszą przyjemny czas razem. Trochę może za dużo pracujemy, ale już kolejny film jest złożony, kolejne teksty się tworzą i tak niepostrzeżenie mija ostatni wtorek w Cartagenie, ostatni wtorek w Columbii.
Kolumbia – Dzień 806
W całym mieście pojawiły się świąteczne dekoracje, wielkie choinki, oświetlenie. W sklepach t-shirty świąteczne, bożonarodzeniowe. Mikołaje, renifery, bałwanki. W Cartagenie to jak matrix. Cały czas 30 stopni Celsjusza, a tu bałwanki. Dla nas duży dysonans, bo jak to t-shirty na święta??
Kolumbia – Dzień 805
Dziś jak zwykle dzień super pracowity, ale popchnęliśmy wiele tematów do przodu.Ja oczywiście w moim biurze.. pod tytułem coffee bar, ale jest tu i klima i cisza i spokój, a jak chcę sobie na ludzi popatrzeć, to odwracam głowę do okien i mam ich na wyciągnięcie wzroku.
Kolumbia – Dzień 804
Dzień jak zawsze pracowity. Niby myślimy od rana, żeby nic nie robić, potem jednak każde z nas się zbiera i zabiera za pracę. Każdy za swoja…
Ranki w naszym pokoju są całkiem przyzwoite słońce wychyla się zza zamku twierdzy San Felipe.
Kolumbia – Dzień 802
Co za dzień, co za dzień. Mały dramat od rana…Zaczęło się dosyć niewinnie. Jakiś czas temu redaktor Onet.pl poprosił nas o wywiad, którego udzieliliśmy (za darmo, żeby nie było, że woda sodowa nam uderza do głowy !!!).
Dziś rano ukazał się artykuł, więc wysłałam do rodziny linka, coby sobie popatrzyli.
Kolumbia – Dzień 801
Coraz gorzej. Gardło boli, ogólne rozbicie. Czyżby korona…? Ale że oboje? Symultanicznie. Gorączki nie mamy, ale ogólne osłabienie daje znać o sobie. Nie chce nam się nigdzie chodzić. Trochę pracujemy, czy raczej zmuszamy się do pracy. Krzysiek zrobił najdłuższy film, jak do tej pory, ponad 25 minut.
Kolumbia – Dzień 800
Stało się. Mija 800 dzień naszej podróży! Z tej okazji, w sumie nie świętujemy, ale z przyjemnością wspominamy ten czas miniony, jaki było dane nam spędzić w Ameryce Południowej. Jak wiele przygód mieliśmy, ile wyzwań nas czekało i jak ze wszystkimi sobie świetnie daliśmy radę…
Jak już dużo przyjaciół wie, nasz Defender buja się na statku na falach oceanu.
Kolumbia – Dzień 799
Dzisiejszy dzień pomimo że to początek tygodnia a ściślej poniedziałek, jakiś taki szary i leniwy jest… Po pierwsze jedno z nas trochę zachorowało, a konkretnie coś jest nie tak z żołądkiem. Cały dzień i jeszcze w nocy od wczoraj bolał i nie dawał spać.