Boliwia – Dzień 257

image009

Dzień dwieście pięćdziesiąty siódmy 07.06.2019

Wstajemy na śniadanie o 8.00 całkiem przyzwoicie. Owoce, papaya, ananasy, pomarańcze. Do tego dziś na słodko..naleśniki, Donaty i inne pyszności. Po dziewiątej czas na prace manualne. Robimy z nasion różnych tutejszych roślin naszyjniki i bransoletkę. Mamy specjalne narzędzia jak jednozębny widelec czy po prostu małe dłutko. Yacira pomaga nam jak może, głównie tka i dzierga ze sznurka połączenia dla naszych koralików. W południe jemy lunch, boliwijskie ciekawostki, kurczaki jak zawsze, do tego różne warzywa, raczej słabo przyprawione, bezsmakowe kalafiory i brokuły ale za to pyszne ryż z soczewicą. Da się zjeść.image041

image040 image038 image035
Na deser pomelo i już można szybciutko iść na hamak. Dwie godziny leżymy na hamakach, po czym przypływa łódź i spakowaniu ruszamy z Madidi do Rurrenabaque. Łódź płynie około dwie godziny z powrotem, dobrą godzinę krócej niż w tamtą stronę. Jest naprawdę miło na tej łodzi. Dookoła piękny las, wspaniałe widoki, słońce i woda. Czegóż chcieć więcej.

image010

Przed 17 dopływamy do Rurrenabaque. Żegnamy się z nasza przewodniczką, pijemy w lokalnym barze caiphirinę, w paryskiej cukierence kupujemy bułki, okazuje się ze przy stoliczku tuż obok siedzą Polacy – Adam i Ola z trójmiasta.. Świat jest mały.

Lądujemy na campingu, na którym byliśmy już wcześniej. W gorącu siedzimy w środku auta, bo komary tak żrą, ze nie da się wytrzymać…

Napisz do nas
Facebook
YouTube