image006

Boliwia – Dzień 258

Dzień dwieście pięćdziesiąty ósmy 08.06.2019

Ruszamy z Rurrenabaque. Jedziemy w kierunku Riberalta. Oczywiście tam nie dojeżdżamy, ,bo to daleko. Mijamy Santo Reyes, gdzie jemy obiad (nawet całkiem dobre mięso wołowe z grila, z ryżem i pieczoną yuką) , a później wpadamy w piaskowe klimaty. Okropnie. Ponad 70 kilometrów jedziemy we wzbijającym się piachu, którego wznosy potęgowane są przez setki ciężarówek, które mijamy po drodze, lub które wyprzedzamy. Chińczycy budują Boliwijczykom drogę. Droga pyli się tak bardzo, że kiedy dojeżdżamy do Santa Rosa cały środek auta pokryty jest warstwą pyłu. Nie wspominając o tym, co się dzieje na zewnątrz. Całe auto w piachu. Na stopniu przy tylnych drzwiach, prawie 10 cm piachu. Tyle piachu, że naszego loga nie widać na tylnej szybie.

image007

Jest tak gorąco 36 stopni Celsjusza, że nie da się spać w aucie. Zresztą nawet nie ma gdzie. Wyjaśniło się dlaczego kompletnie nie ma nic na Ioverlanderze, żadnego zaznaczonego miejsca do spania, do noclegowania. Droga po obu stronach jest otoczona przez wąski lub trochę szerszy pas wody, bajora, podmokłego terenu. W pewny momencie krzyczę, zatrzymaj się, tam chyba krokodyl był. Krzysiek cofa auto o cztery, pięć metrów. No wygląda jak jakiś dmuchany krokodyl .siedzi nad wodą. Nieżywy? plastikowy? Nie. Po pół minuty ruszył się i zszedł do wody. Jesteśmy w szoku. Krokodyl?!?!? Nie może być…. A jednak. Potem jeszcze jeden i jeszcze jeden. Niezbyt duże, raczej małe, ale zawsze… jak tu wyjść z auta za potrzebą???

image001 image002

W Santa Rosa znajdujemy hotel za 100 bolivianów z wentylatorem. Zostajemy tu na noc. Nie ma co. Nie mamy ochoty na bliskie spotkania z krokodylem…