image007

Boliwia – Dzień 262

Dzień dwieście sześćdziesiąty drugi 12.06.2019

Ponownie na głodniaka, nie licząc kilku owoców kupionych na straganie i soku z pomarańczy wypitego po drodze, wyjeżdżamy z Guayaramerin. Dziś mamy plan dojechać jak najdalej się da w kierunku Trinidad. Nie mamy pojęcia jaki jest stan drogi przed nami, a mając w pamięci poprzedni odcinek z Rurenabake, może być ciekawie. Początkowo jest nawet fajnie i dosyć komfortowo, jak na drogę całkowicie ziemną. Jedziemy przez z rzadka rosnące drzewa i krzaki. Sporo jest też palm, bananowców i innych tropikalnych roślin. Większość terenu jest zalanego wodą. Bydło które pasie się z rzadka brodzi po sam tułów w wodzie szukając pożywienia. Kilka razy widzimy rozjechane na drodze krokodyle… Nie są może to zbyt wielkie okazy, jednak około metrowe i większe cielska robią wrażenie, nawet martwe…

image006 image002 image005 image003 image004

Zatrzymujemy się po około 200 km, przelać do zbiornika paliwo z kanistrów, które mamy na dachu. Przy okazji bacznie obserwujemy teren dookoła. Sporo tu w zbiornikach wodnych zwierząt. Widzieliśmy kapibary, dzikie świnie, sporo węży, oraz oczywiście krokodyli, które wylegują się na słońcu czekając na pożywienie… :)

Około 15 dojeżdżamy do San Ramon, niewielkiej osady, kilkanaście ulic z głównym placem. Objeżdżamy go dookoła w poszukiwaniu noclegu. Hotel Virginia a właściwie pensjonat, nie jest może zbyt okazały, jednak jest… A to już coś! Po wniesieniu toreb okazało się, że wody w łazience brak. Zapomnieli nam powiedzieć, że ponoć od dłuższego czasu wyłączają wodę w ciągu dnia. Ale przecież nie ma problem, właścicielka już biegnie z wiadrem pełnym wody i miseczką do polewania! Codzienność w Boliwii… :)

———————————————–