Dziś dzień szczególny dla księdza Mariana. Obchodzi 35 lecie kapłaństwa. My przygotowujemy prawdziwie polski obiad. Rosół i mielone. Do tego gotowana marchewka, ziemniaki i surówka z pora, marchwi i jabłka. Trzeba wiedzieć, że w Argentynie w zasadzie funkcjonuje jeden rodzaj sałatki – sałata z cebulą i pomidorami.
Archiwum kategorii: Podróże
Paragwaj – sto osiemdziesiąty szósty dzień wyprawy
Kolejny dziś dzień jesteśmy w Paragwaju. Ponieważ pada obficie od samego rana, jeszcze wczoraj zadecydowaliśmy wraz z księdzem Marianem i księdzem Jarkiem, że pojedziemy dziś samochodem. Jesteśmy tym bardzo ucieszeni, bo zwiedzamy a nie oczekujemy, aż przestanie padać.
Jedziemy do odleglejszych redukcji.
Paragwaj – sto osiemdziesiąty piąty dzień wyprawy
Dziś nasz pierwszy dzień w Paragwaju. I pierwszy dzień podróży na motocyklach we troje. Jedziemy z ojcem Marianem oglądać redukcje Jezuickie. Granice przechodzimy w miarę sprawnie. Kolejka jest co prawda spora, ale motocykle przejeżdżają bokiem do oddzielnego okienka. Posadas z Encarnacion w Paragwaju łączy most na rzece Parana.
Argentyna – sto osiemdziesiąty czwarty dzień wyprawy
Noc spędzamy w gościnie u Ojca Zenona. W nocy było trochę chłodno ale rano jest w miarę pogodnie i robi się cieplej. Po śniadaniu pomimo, że chcielibyśmy zostać na dłużej podejmujemy decyzję, że jedziemy dalej. Szkoda jest opuszczać tak gościnne progi, ale nie ma rady.
Argentyna – sto osiemdziesiąty trzeci dzień wyprawy
Rano nie padało. Postanowiliśmy to wykorzystać i wyjechać z Wandy. Już i tak za długo tu siedzieliśmy… spędziliśmy miło czas, ale najwyższa pora jechać dalej. Spakowaliśmy się, podjechaliśmy do Teresy i Darka, pożegnaliśmy się i ruszyliśmy w stronę Libertad. Musieliśmy się trochę cofnąć, o jakieś 6 km, ale chcieliśmy się pożegnać z Franciszkanami.
Argentyna – sto osiemdziesiąty drugi dzień wyprawy
Dziś jest kolejny dzień naszego pobytu w Wandzie. Pomimo poprawy pogody nie pojechaliśmy dalej. Zostaliśmy ponownie zaproszeni do Libertad, tym razem na obiad. Po wczorajszej kolacji, która przeciągnęła się do późna przy miłej rozmowie liczyliśmy na więcej. Około południa ojciec Florenciusz zabiera nas i Teresę która skończyła lekcje języka polskiego w szkole do Libertad.
Argentyna – sto osiemdziesiąty pierwszy dzień wyprawy
Dzisiaj dzień kolonizatora/osadnika polskiego w Wandzie. Na szczęście o 14.00 przestało padać i wyszło słońce. Dla nas to trochę za późno, aby ruszać dalej, zwłaszcza że mamy dziś zaproszenie na kolację do Franciszkanów w Libertad. W ciągu dnia trochę szykujemy motocykle do drogi, zwłaszcza że prognozy mówią, ze jutro będzie bezdeszczowo, a po południu idziemy na mszę do tutejszego kościoła, który się nazywa Częstochowa.
Argentyna – sto osiemdziesiąty dzień wyprawy
Dziś był długi dzień, a prawie w całości upłynął nam na rozmowach z Polakami. Najpierw w sklepie spotkaliśmy, a raczej zaczepiła nas, słysząc naszą rozmowę Marta Sawa (Sawicka). Później Damaso (Damazy) Iber, z pochodzenia Polak, zaprosił nas na przejażdżkę po Wandzie, a później poszliśmy razem na obiad do restauracji.
Argentyna – sto siedemdziesiąty dziewiąty dzień wyprawy
Cały dzień, od rana pada. Może nie jest to rzęsisty deszcz, ale na pewno uniemożliwia nam dalszą jazdę. Popaduje, są częste przerwy, jest bardzo duża wilgotność powietrza.
Dziś kolejne prace przy motorze. Znaleźliśmy maleńki warsztat motocyklowy w Wandzie, gdzie naprawiliśmy nieszczęsny hamulec nożny w jednym motocyklu i poprawiliśmy stopkę, bo trochę trzeba było ją podspawać.
Argentyna – sto siedemdziesiąty ósmy dzień wyprawy
Rankiem na szczęście nie padało. Pomyśleliśmy zatem, że dobrze by było zrealizować nasz plan i wyjechać dziś do Wandy. To około 40 km, nawet jeśli zacznie padać, to raczej nie przemokniemy, tylko zdążymy dojechać do miasteczka i gdzieś się schowamy przed deszczem.