Archiwum kategorii: Podróże

1122. Memphis

1122 dzień podróży

Noc była po prostu okrutna. Staiśmy blisko autostrady, w zasadzie na rogatkach Memphis. Niewyspałam się, zmęczona jestem wszystko słabo. Ale słońce wyszło piękne, kiedy na moście w Memphis mijaliśmy granicę stanów pomiędzy Arkansas a Tennessee.

Wjechaliśmy do stolicy muzycznej.

1121. Tulsa

1121 dzień wyprawy

Rano żegnamy sie z PIotrem, każdy z nas rusza w dalszą drogę w swoim tempie i swoją trasą. My trochę objeżdżamy Tulsę.

Szukamy w sklepach i sklepikach zamka do naszych skrzynek bocznych w Luisie. Fiasko. wczoraj byliśmy w Camping World też porażka.

1120. W stronę Tulsa

1120 dzień wyprawy

Jedziemy i jedziemy. Z kampingu wyjeżdżamy wcześnie, przejeżdżamy przez Oklahoma City. Wcześniej normalne procedury, tankujemy tam gdzie najtaniej, gdzie uda nam się znaleźć na aplikacji GasBuddy informację gdzie jest najtańsze na naszej trasie paliwo Z powodu wojny w Iraku ze Stanamy Zjednoczonymi i Izrealem, ceny paliw szaleją.

1119. Camping

1119 Dzień podróży

Pierwszy i na pewno jeden z nielicznych campingów na tej naszej trasie na wschodnie wybrzeże. A do tego jeszcze pełne podłączenie

Dojeżdżamy dosyć wcześnie, bo jest ogromny wiatr. Naprawdę nie da się jechać. Znaczy da, ale dla Luisa duży wiatr jest niebezpieczny Wysoko jest środek ciężkości i może go ten wiatr przewrócić w ekstremalnych przypadkach.

1118. Amarillo w Teksasie

1118 dzień wyprawy

Można by podsumować dzisiejszy dzień, że po prostu upał obezwładniający. Fala upałów która przyszła na całe południowe Stany nie odpuszcza. Spaliśmy na pięknym dzikim BLM, całkiem fajnie, cicho i spokojnie. Wschód słońca nas obudził i zerwaliśmy się skoro świt, ekspresowa kawa i wyjazd z baru, bo trzeba jechać.

1117. Pistacjowy raj w Nowym Meksyku

1117 dzień wyprawy

Dziś upał niemożebny. Klima juz siadła na amen. Siadła i musze jechać bez klimy. Buick jednak mógł zostać ogarnięty w Meksyku. Chyba się łudziliśmy, że kupimy przyczepkę. A tak już jak jadę i jadę to wiem, że nie kupimy… W każdym razie dojechalismy do Paku Narodowego White Sands i tutaj sobie spokojnie popodziwialiśmy gipsową pustynię, podobno jedyną tego rodzaju na swiecie.