Archiwum kategorii: Podróże

623. Rutyna i powtarzalność

623 dzień wyprawy

Nie ma nic lepszego niż swoista rutyna. A poranne (tudzież o innej porze dnia) ćwiczenia fizyczne są najlepszą rutyną, jaką znam. Na nowym miejscu, na starej karimacie, kręcę oberki, to znaczy przysiady, skłony i inne rzeczy.

Zwykle robię cały zestaw z Chodakowską, ale często nie stać mnie na nic innego, niż powolne rozciąganie się.

617. Pierścienie to nie żarty

617 dzień wyprawy

Gdy oglądałam na targowisku pierścienie, wydawało mi się to przewrotnie śmieszne i nie dowierzałam, żeby któryś facet, meksykanin, mógł to nosić na palcu. Ale dziś cofam wszystko, bowiem poznałam mężczyznę narodowości meksykańskiej, którego dłonie mnie zafascynowały i musiałam po prostu zrobić foto, by to udokumentować.

615. Coraz chłodniej

615 dzień wyprawy

Niedzielny relaks na campingu Los Alisitos całkiem znośny. Niestety obok nas znowu rozłożyli się Amerykanie i są znowu bardzo hałaśliwi. Piją piwo, głośno krzyczą, wiekowo widać, że już na emeryturze, a pomimo to nikogo dookoła nie szanują. Słabe to bardzo..

614. Sobotnia wizyta u dentysty

614 dzień wyprawy

Jedziemy do Alusia nie tylko dlatego, że Iwona i Andrzej jadą do Ensenady. także dlatego, że Krzysztof potrzebuje pomocy dentystki. Jedziemy więc do doktorki Gabrieli i ona próbuje Krzysztofowi pomóc. POtem już kąpiele, zabawy z Alkiem, po południu jak wracają nasi znajomi znowu rozmowy o budowie, ale my zrywamy sie i mamy wolne od soboty wieczorem do niedzieli.