Chile – Dzień 119

36

Dzień sto dziewiętnasty 20.01.2019

Ranek może nie słoneczny, ale przynajmniej nie pada. Pochmurno, woda w rzece nad którą staliśmy ma bardzo szybki nurt. Poranna toaleta i jesteśmy gotowi do wyjazdu. 35 kilometrów po szutrze pokonujemy w prawie godzinę. Nie możemy jechać szybciej niż 30-45 km na godzinę. Kamienie, tarka, piach, wszystko to powoduje, że nie możemy jechać szybciej. Zwłaszcza że Defender nie może być tak katowany, bo jeszcze długo ma nam posłużyć w podróży. Dojeżdżamy do Puerto Rio Tranquilo. Miejscowość piękna, ogromnie turystyczna. Stąd na motorówce wozi się turystów do wielce turystycznego miejsca capillas de Marmol, czyli marmurowe kaplice (jaskinie). Turyści przyjeżdżają busami, autobusami, samochodami.

20

My nie decydujemy się dziś na wycieczkę, bo pada cały czas, a rejs łódką trwa przynajmniej 1,5 godziny. Zmokniesz, a i tak niewiele zobaczysz, bez słońca marmurowe jaskinie nie mają uroku. W związku z tym, siedzimy i czekamy na słońce. Może z dwa dni trzeba będzie czekać. Gotujemy ziemniaki, robimy sałatkę z czosnkiem, jajkiem, oliwą i trochę ogórka jeszcze mieliśmy. Część ziemniaków przysmażamy i prawie dwudaniowy obiad. Słońce wychodzi od czasu do czasu zza chmur, ale zwykle przez cały dzień leje. Przynajmniej jest trochę czasu, by zdjęcia posegregować..

18

21

Wieczorem zrywa się wiatr, mocno spada temperatura. Trzeba włączyć ogrzewanie. Och, jak lubię to słowo : „ogrzewanie”…

Napisz do nas
Facebook
YouTube